Ukraińcy walczący z Rosjanami na wschodzie swojej ojczyzny nie zawsze mogą liczyć na hełm, kamizelkę kuloodporną i mundur.
Ukraińcy walczący z Rosjanami na wschodzie swojej ojczyzny nie zawsze mogą liczyć na hełm, kamizelkę kuloodporną i mundur. Fot. Mykhaylo Palinchak / Shutterstock.com

Specyficzne warunki, w jakich funkcjonuje ukraińska armia próbująca stawić czoła rosyjskiej inwazji nie przestają zadziwiać. Złożonym w dużej mierze z przypadkowych ochotników oddziałom własnie zaczęło brakować nawet... hełmów i kamizelek kuloodpornych.

REKLAMA

W piątek z tą równie dramatyczną, co kuriozalną informacją wystąpił wiceminister obrony Ukrainy gen. Ołeksandr Liszczinski, który gości w Polsce na XXII Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach.

Ukraiński polityk i dowódca nie krył, że jego armii brakuje podstawowych nawet środków mogących ochronić żołnierzy przed współczesną bronią. Ochotnicy rekrutujący się do walki z rosyjskim agresorem w Donbasie nie mogą często liczyć nawet na umundurowanie. Brakuje podobno także sprzętu służącego do łączności między oddziałami.

Oprócz kwestii dotyczących potrzeb ukraińskich żołnierzy w konflikcie z Rosją gen. Liszczinski podkreślał w Polsce, jak złożone jest to starcie. - Przeciwko Ukrainie prowadzona jest nie tylko wojna, nie tylko mówimy o ostrzałach i bombardowaniu, nie tylko broń pancerna jest angażowana, ale również prowadzona jest wojna informacyjna - tłumaczył.

Źródło: RMF24.pl