Elżbieta Bieńkowska jedzie do Brukseli, dostanie tekę w Komisji Europejskiej.
Elżbieta Bieńkowska jedzie do Brukseli, dostanie tekę w Komisji Europejskiej. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Elżbieta Bieńkowska jest na oficjalnej liście kandydatów na unijnych komisarzy, których będzie przesłuchiwał Jean-Claude Juncker. Tym samym potwierdziły się nieoficjalne doniesienia o przeprowadzce wicepremier do Brukseli. Komentatorzy zastanawiają się tymczasem dlaczego jako pierwszy nie poinformował o nich polski rząd i – co ważniejsze – jaki los czeka Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju.

REKLAMA
Do Brukseli przyjeżdżają kolejni kandydaci na komisarzy, a przewodniczący-elekt Jean-Claude Juncker prowadzi z nimi rozmowy, które zdecydują o przydziale tek. Na liście gości byłego premiera Luksemburga jest też Elżbieta Bieńkowska. Tym samym potwierdzają się informacje, że to właśni wicepremier wyjedzie do Brukseli, choć jeszcze kilka tygodni temu mówiło się o Janie Krzysztofie Bieleckim, Januszu Lewandowskim bądź Jacku Rostowskim.
Elżbieta Bieńkowska – według informacji RMF FM – ma objąć jedną z ważniejszych tek w Komisji Europejskiej. Może chodzić o energię, rynek wewnętrzny lub ochronę konkurencji. Joanna Wajda, brukselska korespondentka TVP podała, że Bieńkowska pojawi się w gabinecie Junckera w czwartek.
logo
Fot. Screen z twitter.com/joanna_wajda
Dziennikarze i komentatorzy zarzucają rządowi wprowadzanie chaosu informacyjnego. – Jeśli Elżbieta Bieńkowska jest na oficjalnej liście kandydatów na komisarzy, to nie rozumiem, dlaczego nie można było o tym oficjalnie poinformować – napisał Kamil Dziubka z „Wiadomości”. Znacznie ważniejsze jest jednak pytanie o los Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju– wiele wskazuje na to, że zostanie on podzielony.
logo
Fot. Screen z twitter.com/AgaRucinska