
Jeśli Ewa Kopacz zostanie premierem, Polska stanie się 15. krajem na świecie, w którym szefem rządu jest kobieta. Czy to oznacza, że polityka się feminizuje?
Sądzę, że - jeśli marszałkini Ewa Kopacz zostanie premierem - będzie to miało wpływ na aktywność kobiet w polityce i życiu publicznym. Nie popieram jednak hurra optymistycznych akcji, które mają dać przywileje kobietom, bo uważam, że zwiększona obecność kobiet w polityce powinna być wynikiem naturalnych procesów poprzez realne organizowanie polityki z udziałem kobiet, nie zaś tworzenie prawnych wymogów, jak parytety czy kwoty.
Na przełomie kilku kadencji Sejmu głosowała ona dość niejednorodnie w sprawach ważnych dla środowiska feministycznego. Dla przykładu podczas IV Kadencji Sejmu zagłosowała przeciwko ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (08.07.2005). Natomiast kilka lat później, w 2013 roku, głosowała za prawem do przerywania ciąży, gdy płód jest ciężko uszkodzony. Nie da się też zapomnieć, że jako ministra zdrowia pracowała nad wprowadzeniem do prawa przymusu badań cytologicznych i mammograficznych dla kobiet, natomiast nie zaproponowała adekwatnych badań dla mężczyzn.
– Abstrahując od zagranicznych przykładów, jeśli przyjrzymy się tylko konkretnym nazwiskom z polskiej polityki nie znajdziemy potwierdzenia tej tezy. Nawet patrząc tylko na "najważniejsze kobiety Platformy" do jakich zaliczyłbym Ewę Kopacz, Hannę Gronkiewicz-Waltz czy Elżbietę Bieńkowską widzimy w nich raczej skuteczne, bezwzględne i wyraźnie zorientowane na cel polityczki niż targane emocjami niewiasty - mówi dr Błażej Poboży.
