Premierka?
Premierka? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jeśli Ewa Kopacz zostanie premierem, Polska stanie się 15. krajem na świecie, w którym szefem rządu jest kobieta. Czy to oznacza, że polityka się feminizuje?

REKLAMA
– Nie tyle feminizuje co... normalizuje - uważa politolog dr Błażej Poboży. Udział kobiet w społeczeństwie jest równy, a nawet minimalnie większy niż mężczyzn, więc każde ograniczenie nadreprezentacji mężczyzn w polityce na rzecz kobiet jest czymś naturalnym i pożądanym – dodaje.
A Polska polityka przez dekady była - i nadal jest - zdominowana przez mężczyzn. – Dobrze byłoby lekko ją sfeminizować - mówi dr Poboży. Pytanie tylko, jaka jest najlepsza droga do zwiększania udziału kobiet w polityce - stosowanie rozwiązań systemowych, jak parytety i suwaki na listach wyborczych, czy spokojne czekanie, aż demokracja dojrzeje na tyle, by udział płci pięknej w polityce zwiększył się naturalnie. Zdania są podzielone. Julia Pitera z PO nie jest zwolenniczką sztucznych mechaniznów.
Julia Pitera, PO

Sądzę, że - jeśli marszałkini Ewa Kopacz zostanie premierem - będzie to miało wpływ na aktywność kobiet w polityce i życiu publicznym. Nie popieram jednak hurra optymistycznych akcji, które mają dać przywileje kobietom, bo uważam, że zwiększona obecność kobiet w polityce powinna być wynikiem naturalnych procesów poprzez realne organizowanie polityki z udziałem kobiet, nie zaś tworzenie prawnych wymogów, jak parytety czy kwoty.

W przypadku Ewy Kopacz, jak wyjaśnia dr Poboży, nie chodzi jednak ani o skuteczność rozwiązań systemowych, ani o o "naturalne zwiększanie" reprezentacji kobiet w polityce - to raczej wyraz woli jej protektora, Donalda Tuska. Jego gabinet jest gabinetem autorskim - dobór ministrów zależał głównie od premiera. Ewa Kopacz, jak podkreślają eksperci - nie szczędząc jej pochwał za konsekwencję i stanowczość, które pokazała chociażby opierając się presji na zakup szczepionek - jest postacią innego formatu niż Tusk, dlatego może mieć problem z forsowaniem konkretnych nazwisk czy propozycji personalnych.
– Niezależnie od tego, czy to płeć miałaby być czynnikiem decydującym – mówi dr Poboży dodając, że jej ewentualny gabinet będzie wypadkową gry interesów dwóch koalicyjnych partii, na który dodatkowo nałożą się wewnętrzne tarcia w PO. Środowiska feministyczne i organizacje kobiece już z uwagą przyglądają się - jeśli domysły się potwierdzą - przyszłej premier.
- Zawsze bardzo się cieszę, kiedy udział kobiet w polityce się zwiększa. Powinniśmy jako społeczeństwo dążyć do tego, żeby ten udział był coraz większy. Ewa Kopacz wykazała się bardzo silnym charakterem, jest odporna, sprawdzi się na stanowisku premiera. Pytanie brzmi, czy będzie premierem przyjaznym kobietom? Tak jest, jeśli niezależnie od tego, czy rządzi kobieta, czy mężczyzna, są dobre rozwiązania systemowe - uważa Małgorzata Księżopolska, przewodnicząca Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.
Poglądy Ewy Kopacz w kwestiach genderowych trudno jednoznacznie ocenić.
Aleksandra Magryta, Feminoteka

Na przełomie kilku kadencji Sejmu głosowała ona dość niejednorodnie w sprawach ważnych dla środowiska feministycznego. Dla przykładu podczas IV Kadencji Sejmu zagłosowała przeciwko ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (08.07.2005). Natomiast kilka lat później, w 2013 roku, głosowała za prawem do przerywania ciąży, gdy płód jest ciężko uszkodzony. Nie da się też zapomnieć, że jako ministra zdrowia pracowała nad wprowadzeniem do prawa przymusu badań cytologicznych i mammograficznych dla kobiet, natomiast nie zaproponowała adekwatnych badań dla mężczyzn.

Komentatorzy zgadzają się jednak, że powierzenie stanowiska szefa rządu kobiecie, po raz pierwszy od czasu, gdy na jego czele stała Hanna Suchocka, to pewien przełom, który pomoże przełamać stereotypy dotyczące kobiet w polityce. Ich wyrazem były słowa Jarosława Gowina, które padły w radiu Tok Fm. Gowin powiedział, że Kopacz nie jest dobrą kandydatką na premiera, bo "nie jest stabilna emocjonalnie". Wiadomo - bo kobieta. A kobieta humory miewa i nie wiadomo, co jej strzeli do głowy.
logo
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
To, że takie postrzeganie kobiet w polityce to krzywdzący stereotyp, pokazują przykłady - by nie szukać daleko - kanclerz Niemiec Angeli Merkel.
– Abstrahując od zagranicznych przykładów, jeśli przyjrzymy się tylko konkretnym nazwiskom z polskiej polityki nie znajdziemy potwierdzenia tej tezy. Nawet patrząc tylko na "najważniejsze kobiety Platformy" do jakich zaliczyłbym Ewę Kopacz, Hannę Gronkiewicz-Waltz czy Elżbietę Bieńkowską widzimy w nich raczej skuteczne, bezwzględne i wyraźnie zorientowane na cel polityczki niż targane emocjami niewiasty - mówi dr Błażej Poboży.
Trudno ocenić, jakim premierem będzie Ewa Kopacz. Innych kompetencji wymaga się bowiem od posła, innych - od marszałka Sejmu. Faktem jest jednak, że jeśli premierem zostanie, rodzaj genderowej ekwilibrytstyki intelektualne, którą uprawia chociażby Jarosław Gowin, znajdzie się w odwrocie.
– Mam nadzieję, że wybór Kopacz na premierkę będzie dla wielu kobiet kolejnym dowodem, że warto się angażować w politykę. Płeć nie determinuje, czy ktoś się nadaje do polityki czy nie, mimo to socjalizacja i patriarchalne myślenie zrobiło swoje. Na szczęście coraz więcej osób wycofuje się z tego błędnego myślenia – konkluduje Aleksandra Magryta.