
Samotna. Bezdzietna. Singielka. Dla mężczyzn sposobność, żeby poćwiczyć flirtowanie i potwierdzić własną męskość. Napompować ego. Dla kobiet – zamężnych matek – rywalka. Zagrożenie. Ale też ta, która zostanie dłużej w pracy, bo przecież dzieci jej w domu nie płaczą. Samotne kobiety padają ofiarą specyficznego mobbingu.
Częstsze molestowanie samotnych kobiet ma miejsce nie tylko w pracy - tego typu sytuacje mają miejsce również w przestrzeni publicznej, na ulicy, na imprezie. To zjawisko uwarunkowane jest kulturowym postrzeganiem kobiety jako przynależnej mężczyźnie. Dla mężczyzn, którzy rozpatrują relacje damsko-męskie w kategoriach władzy i przynależności kobieta albo należy do innego mężczyzny, albo jest dostępna - pomniejsze znaczenie ma to czego ona sama chce.
Panujący w polskiej kulturze patriarchat powoduje, że kobieta jest oceniana przez pryzmat macierzyństwa, automatycznie więc kobieta, która matką nie jest, ma mniej praw. Te kobiety, które są samotne i bezdzietne, nie mogą korzystać z całego szeregu przywilejów, które przysługują matkom. Stają się one ich udziałem dopiero wtedy, kiedy staną się, przez macierzyństwo, „prawdziwymi kobietami”. Wtedy dołączają do klubu.
