
W Polsce decydowała o wydawaniu dziesiątek miliardów euro. W Unii jej decyzje będą wpływały na życie ponad 500 milionów obywateli 28 państw. Wicepremier Elżbieta Bieńkowska już za kilka tygodni przeniesie się do Brukseli i obejmie eksponowane stanowisko komisarza do spraw jednolitego rynku wewnętrznego UE. Czy „królowa śniegu”, jak nazwał Bieńkowską jeden z posłów SLD, dobrze wydawała unijne pieniądze?
REKLAMA
Przykłady unijnej pychy
Ekomarina w Węgorzewie czy termy w Lidzbarku Warmińskim to w powszechnej świadomości przykłady zmarnowanych pieniędzy unijnych. Port na Mazurach kosztował 2,5 miliona złotych a znajduje się w nim miejsce do cumowania dla... pięciu łodzi. Na inwestycję w termy ma pójść z Brukseli 66 milionów złotych. Okazało się jednak, że temperatura wód geotermalnych pod Lidzbarkiem Warmińskim nie przekracza 24 stopni, więc niemiecki "Der Spiegel" umieścił inwestycję na liście „euroabsurdów”.
Ekomarina w Węgorzewie czy termy w Lidzbarku Warmińskim to w powszechnej świadomości przykłady zmarnowanych pieniędzy unijnych. Port na Mazurach kosztował 2,5 miliona złotych a znajduje się w nim miejsce do cumowania dla... pięciu łodzi. Na inwestycję w termy ma pójść z Brukseli 66 milionów złotych. Okazało się jednak, że temperatura wód geotermalnych pod Lidzbarkiem Warmińskim nie przekracza 24 stopni, więc niemiecki "Der Spiegel" umieścił inwestycję na liście „euroabsurdów”.
- Pani wicepremier nie jest za to odpowiedzialna, to sprawa samorządów, które przysyłały takie wnioski o współfinansowanie projektów - mówi nam rzecznik ministerstwa infrastruktury i rozwoju Robert Stankiewicz. Dodaje, że w nowej perspektywie do 2020 roku samorządy w swoich wnioskach o dofinansowanie będą musiały wykazać, że dana inwestycja jest niezbędna społeczności lokalnej.
Miliony utopione w asfalcie
W latach 2007-2013 Polska wykorzystała 68 miliardów euro. Według danych MIiR powstało dzięki temu 378 tysięcy miejsc pracy, wybudowano prawie 2,8 tysięcy kilometrów dróg krajowych, w tym 860 km autostrad, zmodernizowano 5,4 tys. km torów, wyremontowano 89 dworców.
W latach 2007-2013 Polska wykorzystała 68 miliardów euro. Według danych MIiR powstało dzięki temu 378 tysięcy miejsc pracy, wybudowano prawie 2,8 tysięcy kilometrów dróg krajowych, w tym 860 km autostrad, zmodernizowano 5,4 tys. km torów, wyremontowano 89 dworców.
- Zostało to przedstawione jako wielki sukces. Pani wicepremier wydawała sprawnie pieniądze, bo nie musieliśmy ich zwracać do Brukseli. Ale te pieniądze zostały zmarnowane - uważa ekonomista prof. Krzysztof Rybiński. Jak tłumaczy, jeżeli spojrzymy na badania dotyczące innowacyjności naszej gospodarki. to ten wskaźnik wyraźnie się obniżył.
- Urzędnicy uważali za innowacyjne zakup nowej maszyny a nie jej wymyślenie - dodaje Rybiński. Według ekonomisty za sukces nie można także uznać budowy naszych autostrad. Jego zdaniem, za pieniądze z Brukseli można by wybudować 22 tysiące kilometrów autostrad. Poza tym Hiszpanie, budując swoje autostrady, stworzyli kilka potężnych globalnie firm, które realizują zlecenia na całym świecie. A polscy urzędnicy tak procedowali, że zniszczyli polskie przedsiębiorstwa budowlane, które teraz bankrutują albo walczą o przetrwanie.
Według rzecznika MIiR to tylko mity. - Według raportu PwC z 2013 roku polskie drogi wcale nie są najdroższe. Mieścimy się w średniej europejskiej ceny budowy jednego kilometra. Koszt budowy 1 kilometra autostrady w Polsce to 9,61 miliona euro. W Europie to 9,4 mln EUR - zapewnia Stankiewicz.
Wsiąść do pociągu byle jakiego
Większość ekspertów przyznaje, że zaprzepaściliśmy szansę dokonania rewolucyjnych zmian na kolej. - W dniu kiedy Jean-Claude Juncker rozmawiał w Brukseli z Bieńkowską, kierownictwo PKP przyznało, że uruchomienie Pendolino wcale nie musi nastąpić w grudniu tego roku jak jest to zapowiadane od lat. To skandal. Chodzi o inwestycję wartą 1,6 miliarda złotych - mówi były minister transportu Jerzy Polaczek.
Większość ekspertów przyznaje, że zaprzepaściliśmy szansę dokonania rewolucyjnych zmian na kolej. - W dniu kiedy Jean-Claude Juncker rozmawiał w Brukseli z Bieńkowską, kierownictwo PKP przyznało, że uruchomienie Pendolino wcale nie musi nastąpić w grudniu tego roku jak jest to zapowiadane od lat. To skandal. Chodzi o inwestycję wartą 1,6 miliarda złotych - mówi były minister transportu Jerzy Polaczek.
Przyczyn zapaści na kolei jest wiele. Jedną z nich jest słabe wykorzystanie funduszy unijnych. Bieńkowskiej broni jednak dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych "TOR"Adrian Furgalski.
- Wicepremier odziedziczyła ten stan po poprzednikach. Udało się jej podnieść wykorzystanie środków unijnych z 1 procenta do 40 procent. Opóźnień nie da się jednak nadrobić - mówi Furgalski, który nazywa Bieńkowską "autorką rozwoju Polski". A błędy i potknięcia? Przy tej skali miliardów euro do wydania, "sorry" - byłoby dziwne gdyby ich nie było.