"Newsweek" o kulisach zmian w rządzie i Platformie Obywatelskiej.
"Newsweek" o kulisach zmian w rządzie i Platformie Obywatelskiej. Fot. "Newsweek", 37/2014

Ewa Kopacz premierem, Cezary Grabarczyk znowu w rządzie, nowy szef dyplomacji, a Radosław Sikorski jako Marszałek Sejmu - tak kulisy politycznego przetasowania najbliższych tygodni przedstawia "Newsweek". - Po wyborze Tuska wszyscy jesteśmy w euforii, ale to złuda. To, że między Komorowskim i Kopacz nie będzie miłości, widać już dziś. Za rogiem czai się Schetyna, a przecież jest jeszcze Sikorski. (...) Jak nie wygramy wyborów samorządowych, przywództwo Ewy zostanie podmyte. Wtedy może się zacząć piekło - mówią tygodnikowi politycy Platformy.

REKLAMA
Tylko Kopacz się zgodziła...
Najnowszy "Newsweek" opisuje szczegóły wewnątrzpartyjnych negocjacji, które niespodziewanie przyspieszyły, gdy Donald Tusk otrzymał z Berlina sygnał, że to on otrzyma pełne poparcie unijnych przywódców, by zostać nowym szefem Rady Europejskiej. Na kilka dni przed szczytem w Brukseli premier już wiedział, że ma w kraju następczynię i jest nią Ewa Kopacz. Jak zdradzają tygodnikowi politycy Platformy Obywatelskiej, przez kilka wcześniejszych tygodni czuł, że wezwie go Bruksela i sondował innych kandydatów - Elżbietę Bieńkowską i Jana Krzysztofa Bieleckiego. Oni odmówili, Ewa Kopacz podjęła wyzwanie.
Z ustaleń Michała Krzymowskiego wynika jednak, że odwaga obecnej Marszałek Sejmu nagle załamała się, gdy Donald Tusk rzeczywiście przewodniczącym Rady Europejskiej został. Ewa Kopacz miała zacząć nerwowo przedstawiać inne możliwe kandydatury. Osobiście namawiała podobno Jana Krzysztofa Bieleckiego, by to jednak on został nowym premierem. Po kilku godzinach i ostatecznych negocjacjach z Tuskiem jej wątpliwości zostały jednak rozwiane.
Kto nie widzi się w tym rządzie
Trudno dziwić się jednak, że Ewa Kopacz mogła obawiać się premierostwa, gdy dowiadujemy się o skomplikowanej i brutalnej rozgrywce, w środku której znajdzie się ona po odejściu Donalda Tuska. Jedność i radość w Platformie to bowiem zasłona dymna. Rząd Ewy Kopacz ma być naturalną kontynuacją prac ekipy odchodzącego premiera, ale oficjalnie odchodzą z niego rzeczniczka Małgorzata Kidawa-Błońska i szara eminencja Kancelarii Premiera Igor Ostachowicz. Prawdopodobnie z Alei Ujazdowskich zniknie też Paweł Graś.
W nowym gabinecie nie widzi się też Radosław Sikorski. Informatorzy "Newsweeka" dodają, że szefa polskiej dyplomacji nie chciałby widzieć w rządzie także prezydent Bronisław Komorowski. Na Krakowskim Przedmieściu krzywo patrzą też na kandydaturę Ewy Kopacz. Pozbycie się Sikorskiego, z którym prezydentowi często źle układała się współpraca miało być warunkiem Bronisława Komorowskiego, za który bez problemu pomoże on PO w stworzeniu gabinetu Ewy Kopacz.
Radosław Sikorski poza Radą Ministrów to jednak sytuacja, która sprawia problemy w zrównoważeniu wpływów różnych platformerskich frakcji. Najwygodniej wszystkie grupy wpływów w PO zostałby zaspokojone, gdyby Ewa Kopacz została premierem, a jej miejsce w fotelu Marszałka Sejmu zajął Cezary Grabarczyk. Teraz wszystkie wysiłki w Platformie ukierunkowane są prawdopodobnie jednak na rozwiązanie, dzięki któremu Grabarczyk zostanie znowu ważnym ministrem, a Sikorski nowym marszałkiem.
W ugrupowaniu, które dla przewodniczenia Radzie Europejskiej osieroca Donald Tusk obawiają się jednak, że Radosław Sikorski wykorzysta nową posadę, by tylko zwiększyć swoją popularność i pogłębić wpływy. Boją się po prostu tego, że ten zdolny i niezwykle ambitny polityk będzie miał czas na uprawianie na poważnie polityki krajowej. Od której przez lata skutecznie go odciągano czy to w MON, czy później MSZ.
Wygrać ze Schetyną to wygrać wybory?
Tymczasem dla premier Ewy Kopacz kolejnym problemem będzie Grzegorz Schetyna. Jak wskazuje "Newsweek" Donald Tusk oczekuje, że jego następczyni nie tylko na stanowisku szefa rządu, ale i partii, zadba o to, by dolnośląski polityk pozostał na marginesie. Dla niego wylot Tuska do Brukseli to jednak szansa, jaka więcej może się nie powtórzyć.
- Klasyczne rycie, brużdżenie, czarny PR - tak Aleksandrze Pawlickiej mówią współpracownicy Ewy Kopacz o tym, jakie działania przeciw nowej premier już zaczęło bezkompromisowe środowisko Schetyny. To oni mają za wszelką cenę przedstawiać niechęć prezydenta Komorowskiego do następczyni Tuska jako wielką wojnę na górze.
- To, że będzie musiała boksować się z prezesem Kaczyńskim i opozycją, jest oczywiste. Do tego przyzwyczajony jest każdy lider PO, ale dla Kopacz groźniejszy jest dziś wróg wewnętrzny - oceniają rozmówcy "Newsweeka". Ich zdaniem, to właśnie od skuteczności walki z nim zależą szanse Platformy na wygranie kolejnych z rzędu wyborów.