Posłuchał policjanta i dostał wyrok. Zabawa w dobrego i złego glinę
Posłuchał policjanta i dostał wyrok. Zabawa w dobrego i złego glinę Shutterstock

Brzmi nieprawdopodobnie. Policja puka do drzwi mieszkania i prosi kierowcę, aby ten przestawił swoje auto, bo blokuje pojazd sąsiada. Mężczyzna robi to na polecenie pierwszego policjanta. Kiedy ten, pomimo wypitych trzech piw kilka godzin wcześniej, cofa auto o parę metrów, drugi funkcjonariusz wyczuwa alkohol i biegnie po alkomat. Wynik 1,2 promila. Kierowca usłyszał wyrok: rok więzienia w zawieszeniu i utrata na rok prawa jazdy.

REKLAMA
Do kuriozalnej sytuacji doszło w Świdniku. 47-letniego mężczyznę o 22 zbudziła policja. Pomimo że mężczyzna już spał, a wcześniej spożywał alkohol, poprosili go o przestawienie auta na parkingu. Kiedy zrobił to na wyraźne polecenie funkcjonariusza, wyczuli oni od niego alkohol. Po zbadaniu alkomatem wyszło 1,2 promila. Po powtórnym badaniu na komendzie wynik był mniejszy, co świadczy o tym, że alkohol był spożywany kilka godzin temu.
Trzy dni później wszczęto dochodzenie w sprawie prowadzenia auta pod wpływem alkoholu. Sprawa trafiła do prokuratury. Ostatecznie sąd skazał kierowcę na rok więzienia w zawieszeniu oraz – również na rok – zabrał mu prawo jazdy. Wyrok nie jest prawomocny.
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zauważa, że policjant mógł ukarać kierowcę. Jego zdaniem prokurator powinien działać już nieco bardziej elastycznie i odróżnić zachowanie pijanego kierowcy na normalnej drodze od takiej sytuacji i umorzyć postępowanie.