
Ich występy skupiają tłumy porównywalne do tych na koncertach rockowych gwiazd czy masowych festiwalach. Śpiewacy dyktują warunki publiczności i są coraz mniej niedostępni. W plejadzie "poważnych" gwiazd mamy też swoich przedstawicieli. Wśród nich Aleksandra Kurzak, która w środę wystąpi na wyjątkowym koncercie w Filharmonii Narodowej w Warszawie.
Kształcenie głosu to ciężka sprawa – nie można go ustawić, tak jak ustawia się rękę na fortepianie. Trzeba przemówić do wyobraźni. Każdy pedagog przemawia inaczej, ma tysiące historyjek, śmiesznych i mniej śmiesznych. Jeden mówi: wyobraź sobie, że łykasz banana i tu ci się tak wszystko otwiera. Inny: wyobraź sobie, że masz kuleczkę przed sobą i trafiał powietrzem, dźwiękiem w tę kuleczkę. Trzeba wytłumaczyć jakoś człowiekowi, żeby dobrze ukierunkował strumień powietrza, ukształtował dźwięk. To jest bardzo trudne.
A takich pereł mamy w Polsce więcej. I poza granicami są traktowani jak gwiazdy rocka, czy popu. Tomasz Cyz, redaktor naczelny Dwutygodnik.com i znawca opery podkreśla jednak, że wśród polskich talentów dominują mężczyźni. Bo tak, jak nie można powiedzieć, że siatkówka jest gorsza od piłki nożnej, nie można powiedzieć, że w świecie opery liczy się tylko sopran. – Nasuwa mi się sportowe porównanie. Tak jak trzej Polacy odnoszą sukces w Borussii Dortmund, tak wśród śpiewaków mogę wymienić trzy nazwiska, które robią międzynarodową karierę. Chodzi o Piotra Beczałę, Mariusza Kwietnia i Andrzeja Dobbera – wymienia.
Największe dzieła są śpiewane w językach oryginalnych, a więc włoskim, niemieckim i francuskim. – Opera nie ma bariery językowej, to mieszanka wielonarodowa. I tu znów pojawia się porównanie ze sportem. Piłkarze, czy siatkarze, wciąż powtarzają swoim młodszym kolegom, by uczyli się języków – mówi Tomasz Cyz.
Jest też różnica. Wszyscy operowi śpiewacy, w przeciwieństwie do tych popowych, muszą umieć śpiewać. Tu nie ma możliwości, żeby swoje fałsze wytłumaczyć źle ustawionym odsłuchem. Jest tak, jak z gwiazdami lat 60. i 70., które śpiewają bezbłędnie. Alicja Węgorzewska, wybrała dość popową karierę celebrytki, bo jej talent nie pozwalał na światową karierę. Ale nie można zarzucić jej tego, że nie umiała śpiewać.
