
Ambasador Rosji przy Unii Europejskiej Władimir Czyżow przekonywał w Brukseli, że Kreml jest przeciwny ukraińskiej akcesji do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Tłumaczył, że byłoby to "bezprecedensowe wyzwanie dla bezpieczeństwa europejskiego, najważniejsze od obalenia muru berlińskiego". NATO odpowiada, że drzwi dla Ukrainy pozostają otwarte.
REKLAMA
Czyżow oburzał się nie tylko na ewentualne wejście Ukrainy do NATO. Ostrzegł Unię Europejską przed mieszaniem się w sprawy Ukrainy i wspieraniem "partii wojennej". – Nasze przesłanie dla UE jest następujące: nie wpływajcie na proces pokojowy poprzez wspieranie partii wojennej na Ukrainie – powiedział, nie wyjaśniając kogo dokładnie ma na myśli.
Ambasador żalił się również na unijne sankcje nałożone na Rosję. Przypomniał, że takowe może nakładać jedynie Rada Bezpieczeństwa ONZ. Zapominając, że Kreml sam ochoczo korzysta z możliwości nakładania sankcji, te wprowadzone przez UE nazywa "niesprawiedliwymi i zwodniczymi". – Opierają się one na założeniu, że Rosja jest stroną konfliktu, a Rosja nią nigdy nie była, nie jest i nie będzie – wyjaśnił polityk.
Ukraina swój marsz do NATO przerwała w 2010 roku. Obecnie sojusz pozostawia rządowi w Kijowie drogę otwartą, ale podkreśla, że wymaga to "niezbędnych reform" oraz spełnienia wszystkich kryteriów i dostosowania się do "standardów NATO".
Źródło: interia.pl
