
– Sam wielokrotnie namawiałem Grzegorza Schetynę, by wystartował rok temu w wyborach na szefa PO. Jakoś się do tego nie palił. Dziś nie ma nowej okoliczności, która uzasadniałaby inną decyzję – mówi w "Bez autoryzacji" poseł PO Ireneusz Raś. Jak twierdzi, Schetyna prawdopodobnie nie wejdzie także do nowego rządu Ewy Kopacz.
Tusk wyjeżdża, Kopacz przejmuje władzę, Schetyna zapowiada walkę o przywództwo w PO. Coś mi się wydaje, że szybko sobie w partii skoczycie do gardeł…
Nie ma mowy o rozwalaniu Platformy, nie wiem skąd się biorą takie domysły. Nasz statut przewidział, co się dzieje w takiej sytuacji. Gdy dochodzi do tego, że przewodniczący odchodzi, jego funkcję pełni pierwszy wiceprzewodniczący. Gdyby Tusk odszedł w tamtej kadencji Sejmu, szefem byłby Schetyna. Ale dziś w naturalny sposób liderem staje się Ewa Kopacz.

Ale Schetyna już mówi, że będzie dążył do wewnętrznych wyborów jeszcze przed wyborami parlamentarnymi.
Mamy przed sobą wyzwania: po pierwsze wybory samorządowe, a potem wybory parlamentarne. Nie widzę miejsca w kalendarzu dla wyborów wewnętrznych. Zresztą, jeśli ktoś chce forsować ten pomysł, musi zebrać odpowiednią liczbę podpisów. Nie spodziewam się takiego projektu. Poza Grzegorzem Schetyną nikt w partii o tym dziś nie mówi.
No dobrze. Ale przyzna pan, że scenariusz, w którym Schetyna startuje na szefa PO, jest bardzo prawdopodobny?
Rozumiem, że zgodnie ze statutem chce to zrobić za trzy lata? Po drugie, chcę powiedzieć, że sam go wielokrotnie namawiałem, by wystartował rok temu w wyborach wewnętrznych na szefa. Jakoś się do tego nie palił. Dziś nie ma nowej okoliczności, która uzasadniałaby inną decyzję. Powinien się podporządkować. Czyli nie powinien już startować?
No tak, rok temu się nie zdecydował, więc czemu teraz miałoby być inaczej.
A co z wariantem „Schetyna w rządzie”. Nawet Marek Sawicki z PSL mówi, że to bardzo prawdopodobne. Potrzeby jest taki gest otwarcia rządu na różne środowiska w PO?
Platforma już otworzyła się na wszystkie środowiska. Proszę zwrócić uwagę, że środowisko Schetyny we władzach partii mocno funkcjonuje. Grzegorz ma zaufanie do Grupińskiego i Halickiego, a to dwaj bardzo ważni politycy. Sam też piastuje ważną funkcję szefa komisji spraw zagranicznych.
Czyli nie jest pan zwolennikiem tego wariantu?
Jestem zwolennikiem, by poczekać na decyzję pani premier. Ja bym się nie spodziewał sytuacji, gdzie Grzegorza Schetynę przesuwamy nagle do innych działań.
Rząd ma z kolei opuścić dobrze oceniany szef MSZ Radosław Sikorski. Co pan na to?
Tutaj też nie czyniłbym rewolucji. Zostawiłbym tak, jak jest.
Nie obawia się pan, że wyjazd Tuska może utorować drogę do władzy PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu? "Efekt Tuska" szybko minie.
Wszystko zależy od tego, w jaki sposób poprowadzimy nasze działania w najbliższych miesiącach. Uważam, że absolutnie nowa przewodnicząca i nowa premier ma wszelkie narzędzia ku temu, by poprowadzić nas do kolejnego zwycięśtwa. Wezmocniliśmy się w oczach Polaków. A czy to będzie krótkookresowe wzmocnienie, to zależy tylko od nas. Polacy czekali na taki sukces polityczny Polski.
