
Idzie zima, Rosja zaczyna straszyć. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo od trzech dni dostaje z Rosji mniej gazu, niż zamówiono. Na razie nie wiadomo, czy to problemy techniczne, czy akt polityczny. – Mam nadzieję, że to względy techniczne, a to jest dopuszczalne w kontrakcie – mówi naTemat Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.
REKLAMA
W poniedziałek dostawy gazu z Rosji były o jedną piątą niższe, niż w kontrakcie. We wtorek różnica wyniosła już 25 procent. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo nie zna przyczyn tej decyzji, poprosiło Rosjan o wyjaśnienia.
– Mam nadzieję, że to względy techniczne, a to jest dopuszczalne w kontrakcie – wyjaśnia w rozmowie z naTemat Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. – Mam też nadzieję, że to nie decyzja polityczna, z których Federacja Rosyjska słynęła, obniżając przez to swoją wiarygodność jako dostawcy – dodaje.
Były minister gospodarki dodaje, że istotną informacją będzie to, czy ograniczono przesył jedynie do Polski, czy także w innych kierunkach, na przykład na południe Europy czy przez Gazociąg Północny.
– Rosja wielokrotnie dawała wyraz realizacji polityki zagranicznej zakręcając kurek, kiedy był konflikt o gazociągi na Białorusi i konflikt na Ukrainie. Normalne jest, że zdarzają się konflikty o cenę, ale w cywilizowanym świecie są one rozwiązywane w drodze arbitrażu – zauważa Janusz Steinhoff.
Zapewnia jednak, że jesteśmy coraz mniej podatni na rosyjskie szantaże gazowe. – Jesteśmy coraz bardziej zabezpieczeni. Jeszcze pięć lat temu Rosja była jedynym dostawcą gazu, nie mieliśmy infrastruktury do importu surowca z innych kierunków. Ale idziemy w dobrym kierunku i w dobrym tempie – ocenia były minister gospodarki.
– Teoretycznie już w przyszłym roku będziemy mieli techniczne możliwości zaspokojenia naszych potrzeb z innych, niż Rosja kierunków. To nie znaczy, że z niej zrezygnujemy, ale nasza pozycja negocjacyjna będzie lepsza. Po prostu będziemy kupować tam, gdzie jest taniej. Rynek gazu i energii w Europie się liberalizuje, pozycja Rosjan będzie ulegać zmianie – zaznacza były wicepremier w rządzie Jerzego Buzka.
Ukraińcy podejrzewają, że zachowanie Rosjan ma uderzyć nie w Polskę, ale w nich.
– Rosja zaczęła dziś ograniczać dostawy gazu do Polski, by zakłócić rewers surowca, który z Polski otrzymujemy. O godzinie 14:00 (czasu kijowskiego) Polska wstrzymała rewers na Ukrainę 4 milionów metrów sześciennych gazu – mówi cytowany przez RMF FM szef Ukrtransgazu Ihor Prokopjew. Polski importer uspokaja, że nasze magazyny są w pełne i nie ma żadnego zagrożenia dla odbiorców w domach.
