
Wszyscy przyzwyczaili się do tego, że unijne instytucje działają wolno, a ustalenie wspólnego stanowiska zabiera tygodnie. Ale tym razem unijni dyplomaci stali się karykaturą samych siebie. W zeszły piątek ustalono nowy pakiet sankcji, ale każdego kolejnego dnia ambasadorowie krajów Unii zbierali się, by o jeszcze jeden dzień odłożyć decyzję o ich wprowadzeniu.
REKLAMA
Rosja działa na Ukrainie nie zważając na międzynarodowe prawo, na koszty czy wreszcie na konsekwencje polityczne. Zupełnie inaczej działa Unia Europejska. Nikt nie oczekuje od 28 krajów podejmowania natychmiastowych i ostrych decyzji, ale niektóre działania Wspólnoty ocierają się o śmieszność.
Dopiero w piątek wchodzą w życie sankcje, które po długim czasie udało się wynegocjować ambasadorom państw Unii Europejskiej – podaje RMF FM . Ale przyjęcie sankcji nie jest równoznaczne z ich wprowadzeniem. Dlatego przez kolejne dni tygodnia ambasadorowie spotykali się i podejmowali decyzję, że podejmą decyzję następnego dnia. Opisywał to na Twitterze wydawca TVN24 Maciej Sokołowski.
Sankcje zakładają obostrzenia wizowe i finansowe dla 24 osób a także ograniczenia w pozyskiwaniu kapitału przez duże rosyjskie firmy, szczególnie z sektorów obronności, energetyki i finansów. Swój pakiet sankcji zapowiedziały też Stany Zjednoczone. Rosja zagroziła sankcjami odwetowymi, m.in. zakazem importu samochodów i produktów przemysłu lekkiego.
