Partnerka Artura Boruca Sara Mannei wywołała burzę słowami, że "900 złotych to nieduże pieniądze"
Partnerka Artura Boruca Sara Mannei wywołała burzę słowami, że "900 złotych to nieduże pieniądze" Fot. zrzut z Pudelek.pl

Nowa gwiazda telewizji Sara Mannei, znana głównie z bycia partnerką Artura Boruca, a także z działalności blogerki modowej zaliczyła mocne wejście w świat mediów. Swoimi słowami wywołała prawdziwą falę hejtu, ale przede wszystkim po raz kolejny uświadomiła ludziom, że celebryci to najczęściej osoby kompletnie oderwane od rzeczywistości.

REKLAMA
Panie, zazdrośćcie!
Mannei podkreśliła w rozmowie z "Faktem", że nawet jeśli wyda za dużo pieniędzy albo kupi coś zbędnego, to nigdy tego nie oddaje. – I to wszystko przez Artura – zaznaczyła. Bo gdy ona ma wątpliwości, mąż mówi: kup, będziesz w tym świetnie wyglądać. Cytując klasyka: nie chcem, ale muszem. – Panie mają mi czego zazdrościć – podsumowała celebrytka.
Warto zaznaczyć, że Mannei swoją wypowiedź dała przy okazji promowania programu "Shopping Queen" w Polsat Cafe, którego ma być gospodynią. Formuła jest prosta: cztery uczestniczki spotykają się w centrach handlowych, dostają określoną kwotę i czas by zrobić zakupy, a na koniec muszą zaprezentować dwie gotowe stylizacje na różne okazje. Na koniec są oceniane przez inne uczestniczki, a która z nich zdobędzie najwięcej punktów, ta zbliża się do tytułu "królowej zakupów".
Chwalić się kasą - tak, bagatelizować - nie
W samym fakcie, że ktoś kupuje drogie ubrania, nic złego nie ma, zgodnie ze znanym powiedzeniem: „kto bogatemu zabroni”. Tyle że prawdziwie bogaci ludzie rzadko kiedy chwalą się ceną garniturów, sukienek i butów. Sara Mannei nie miała przed tym oporów i swoim „900 złotych” wywołała prawdziwą falę hejtu. Większość komentujących wskazywała, że gdyby nie bogaty mąż, celebrytki nie stać by było na takie zakupy, w związku z czym jej słowa są kompletnie nie na miejscu.
Komentarz z serwisu Pudelek.pl

Nie czarujmy się gdyby nie Boruc to byłaby zerem także o czym my w ogóle rozmawiamy .. Strasznie jest glupia. Ale niech kupuje, kupuje za Borucowa kase, bedzie miala z czego zyc jak ja zostawi albo przejedza oszczednosci.

Komentarz z serwisu Pudelek.pl

Nie czarujmy się gdyby nie Boruc to byłaby zerem także o czym my w ogóle rozmawiamy .. Strasznie jest glupia. Ale niech kupuje, kupuje za Borucowa kase, bedzie miala z czego zyc jak ja zostawi albo przejedza oszczednosci.

Komentarz z serwisu Pudelek.pl

tak, zazdroszczę, też bym się chciała nie przejmować, a nie zastanawiać się czy moja pensja 1450zł wystarczy mi na miesiąc :/ nie zazdroszczę tylko pustki we łbie ;)

Komentarz z serwisu Pudelek.pl

dla niej duzo to pewnie 50 tys dopiero, zyje w innym swiecie niz wiekszosc ludzi

Z tym ostatnim stwierdzeniem trudno się nie zgodzić. Celebryci – nie tylko Sara Mannei, ale i wielu innych – żyje w świecie kompletnie oderwanym od realiów. I dlatego stwierdzenia takie jak „900 zł to niedużo pieniążków” doprowadzają ludzi do furii. Szczególnie, że określenie „pieniążki” może w tym kontekście po prostu razić, jako bagatelizowanie takiej kwoty.
900 zł - ludzie za tyle żyją
Kwoty, która dla wielu Polaków stanowi 3/4 pensji. W 2012 roku aż trzy czwarte zatrudnionych w małych firmach na umowę o pracę (ponad 900 tys. osób) dostawało pensję minimalną, która dzisiaj wynosi 1680 zł. Aż 1,3 mln naszych rodaków, w tym widzowie Polsatu, zarabiało 1111 złotych na rękę, choć część – jak duża, tego nie wiadomo – tych osób pracowała właśnie za 902 zł netto, bo ze względu na krótki staż pracy przysługiwało im tylko 80 proc. pensji minimalnej. O emerytach, wśród których wielu żyje za 900 złotych i muszą się z tego nie tylko utrzymać, ale też np. kupować leki, nawet chyba nie trzeba wspominać.
O tym, jak ważna może być taka kwota, pisała m.in. dziennikarka Bankier.pl Justyna Niedbał. Spróbowała ona przeżyć kilka miesięcy tylko na pensji minimalnej. Okazało się to prawie niemożliwe. Niedbał wskazywała, przy okazji, że osoby z takimi zarobkami w zasadzie nie powinny prowadzić życia towarzyskiego, nie pozwalać sobie na żadne luksusy i drobne przyjemności, a przede wszystkim – nie chorować.
Justyna Niedbał

Życie za minimalną krajową to bez wątpienia wegetacja. Obecna stawka jest przede wszystkim nieadekwatna do cen w sklepach, nie wspominając nawet o zwykłych, ludzkich potrzebach. Czy da się za tyle utrzymać rodzinę? Moim zdaniem to niemożliwe. Biję zatem pokłony przed tymi, dla których to codzienność.

Dziennikarka Bankier.pl, która próbowała żyć za pensję minimalną
Celebryci oderwani, ale...
Fakt, że za 900 zł, a nawet za ponad tysiąc, nie da się w Polsce przeżyć miesiąca, sprawia, że dla całej rzeszy Polaków 900 złotych to ogromna kwota. Medioznawca Damian Muszyński przyznaje, że celebryci faktycznie są oderwani od rzeczywistości – ale warto pamiętać, że często to też jest tylko kreacja.
– Wiemy przecież, że wiele celebrytek na największe imprezy pożycza sukienki znanych projektantów, a nie je kupuje. Ale nie wnikamy w to, nie patrzymy na ile to jest kreacja. Wspólnie godzimy się na to, by stworzyć tę inną rzeczywistość, która i nam, i celebrycie pasuje. Czujemy się dobrze, bo widzimy ten splendor, a celebryta czuje się dobrze, bo nam go daje – wyjaśnia medionawca. Wszystko to akceptujemy jednak tylko w konkretnych sytuacjach, kiedy celebryta jest w "swoim świecie": z fleszami, czerwonym dywanem. Dopóki wszystko odbywa się w ramach ustalonej konwencji.
Być może więc gdyby Sara Mannei wypowiedziała swoje słowa na wizji, w trakcie programu, nie spotkałaby się z krytyką. Ale wypowiedź dała ogólnopolskiej gazecie, której "targetem" jest masowy odbiorca, a więc na pewno nie bogaty.
900 zł to sporo pieniędzy
Tyle, że program Polsatu – który promuje Mannei – nie jest kierowany przecież do tłumów, a szeroko pojętej klasy średniej. Tych, którzy nie muszą martwić się o przeżycie do pierwszego, ale też zapewne nie wydają wielkich kwot na zakupy ubraniowe. W internetowych komentarzach widać jednak, że i dla tej grupy stwierdzenie partnerki Boruca jest oburzające – bo nie wydaje ona swoich pieniędzy, tylko cudze. Gdyby zaś miała zrobić takie zakupy z własnej pensji, zapewne dobrze by się nad tym zastanowiła.
Komentarz z serwisu Pudelek.pl

ciekawe czy by tak mówiła gdyby miała do wydania swoje pieniądze. .. w ogóle to ma swoje ??? Nic mi jej nazwisko nie mów, dopóki nie przeczytałam ze to "zona" Boruca - tez mi coś. Nie trzeba wydawać na ciuchy fortuny żeby wyglądać zmysłowo kobieco elegancko.

Komentarz z serwisu Pudelek.pl

Mi tez narzeczony doradza np w przymierzalni w czym mi jest dobrze a w czym nie,w czym dobrze bym wygladala a w czym nie za koniecznie ,ale mam troche rozumu i nie kupie kurtki balmain za 6 tys,tylko np za 120 i tez bedzie mi sluzyla:-)

Komentarz z serwisu Pudelek.pl

Kretynka. Nawet gdybym była utrzymanką bogatego męża, tak jak ona, to za 900 zł ubrałabym się na kilka ładnych miesięcy. Teraz ubieram się nawet nie za połowę tego i jestem zadowolona ze swojego wyglądu. Prawda jest taka, że miliony na koncie nie zrekompensują wyczucia stylu i nie zapełnią pustej głowy mądrą myślą.

Opinie te wydaje się podzielać jedna z najpopularniejszych w Polsce blogerek modowych Julia „Maffashion” Kuczyńska, która odpowiedziała na mądrości Sary Mannei. Słynna Maff również ma wziąć udział w "Shopping Queen" - będzie oceniać stylizacje w jednym z odcinków.
Maffashion

Moim zdaniem 900 złotych to dużo pieniędzy. Oczywiście każdy ma inny budżet domowy i inne wydatki, swoje życie. Jednak według mnie dobrze ubrana osoba to nie koniecznie osoba ubrana w drogie rzeczy. Styl, gust jest bardziej istotny. Można wyglądać genialnie za mniejsze pieniądze. Trzeba tylko wiedzieć w czym dobrze wyglądamy, umieć to zestawić i mieć pomysł na siebie.

Oderwani mogą być wszyscy
Czyżby więc celebryci, którzy "wyrośli" i stali się popularni dzięki internetowi – a więc musieli i muszą utrzymywać kontakt ze swoimi fanami – byli bliżej zwykłych ludzi, zaś ci "tradycyjni" byli kompletnie oderwani od rzeczywistości? Po wpisie Maffashion tak właśnie się wydaje. Oto mamy z jednej strony partnerkę znanego piłkarza, chodzącą na zakupy za jego pieniądze, z drugiej – blogerkę, która popularność zawdzięcza wiernym fanom.
Medioznawca Damian Muszyński wyjaśnia, że taka kontra do tradycyjnych, "oderwanych" celebrytów, nie musi jednak być autentyczna. Jako przykład takiego działania Muszyński podaje bloga Kasi Tusk. – Ona przemyca taką "bliskość do rzeczywistości". Nawet jeśli pokaże się z torebką znanej projektantki, to we wpisie doda informację, że np. sukienkę ma sprzed dwóch sezonów z H&Mu – dowodzi Muszyński. – Takie zachowanie może być jednak kreacją.