
Dwugodzinny wykwintny posiłek w towarzystwie 20-30 obcych osób za ponad 6 tys. zł? Z przyjemnością, tym bardziej, że jednym z uczestników będzie gwiazda kina: Al Pacino lub Arnold Schwarzenegger. W Polsce rusza cykl ekskluzywnych spotkań z legendami Hollywood, które na świecie od lat cieszą się wielką popularnością. Nad Wisłą to raczkujący biznes. – Nie wróżę temu pomysłowi pomyślnej przyszłości – mówi jeden z naszych rozmówców.
- 4-6 tys. złotych to dużo jak na polskie warunki, chociaż nie ma jakieś światowego cennika. Podejrzewam, że znajdzie się spora grupa chętnych, którzy za tę sumę będą chcieli się ogrzać w blasku gwiazdy - mówi w rozmowie z naTemat Jacek Rakowiecki, były redaktor naczelny magazynu "Film".
Like a Rolling Stone
Obaj aktorzy w Polsce pojawią się po raz pierwszy w swojej karierze. Ponoć namówienie na przyjazd do Polski odtwórcy roli Michael Corleone w "Ojcu chrzestnym" zajęło kilka lat. Osoby tego pokroju nie muszą już zabiegać ani o sławę ani o pieniądze i nie organizują światowego tourne. Mają zakontraktowany jeden konkretny występ. Jak zapewniają organizatorzy Ich przyjazdy nie wiążą się też z promocją ich filmów czy książek. - Fakt faktem dzień wcześniej w Londynie Al Pacino ma premierę swojego filmu, ale jego wizyta w Polsce nie ma z tym związku - mówi przedstawicielka Oxy Management.
Tego typu eventy Jacek Rakowiecki wprost nazywa snobizmem. Tłumaczy, że ludzie wydają sporą sumę pieniędzy, aby chociaż przez chwilę obcować ze osobą sławną. - Nie wszystkich na to stać, to dobro luksusowe wyznaczane przez najbogatszą klasę. Niektórzy w tej cenie kupują sobie setne buty, a inni chodzą na spotkania z legendami Hollywoodu - przekonuje były naczelny "Filmu".
Jordan Belfort jest dla mnie przykładem na to, jak połączenie ambicji oraz ciężkiej pracy może zaowocować transformacją życia człowieka. W tym sensie nie ma sobie równych. Znam Jordana od lat, wiele razy odwiedzałem jego firmę, ale dopiero gdy usłyszałem, jak przemawia, poznałem go naprawdę
