6 tysięcy za kolację Al Pacino czy Schwarzeneggerem? Chętnych nie brakuje. "To świetny biznes i... snobizm"
6 tysięcy za kolację Al Pacino czy Schwarzeneggerem? Chętnych nie brakuje. "To świetny biznes i... snobizm" Fot. materiały prasowe

Dwugodzinny wykwintny posiłek w towarzystwie 20-30 obcych osób za ponad 6 tys. zł? Z przyjemnością, tym bardziej, że jednym z uczestników będzie gwiazda kina: Al Pacino lub Arnold Schwarzenegger. W Polsce rusza cykl ekskluzywnych spotkań z legendami Hollywood, które na świecie od lat cieszą się wielką popularnością. Nad Wisłą to raczkujący biznes. – Nie wróżę temu pomysłowi pomyślnej przyszłości – mówi jeden z naszych rozmówców.

REKLAMA
22 września Al Pacino w Teatrze Wielkim w Warszawie. Cztery dni później również w stolicy Jordan Belfort - słynny "Wilk z Wall Street". 17 listopada Hala Stulecia we Wrocławiu i Arnold Scharzenegger. Tegoroczna jesień obsypana będzie gwiazdami. Chociaż spotkania ze sławami są reklamowane setkami plakatów, to na taki luksus mogą sobie pozwolić nieliczni.
Cena sławy
- 4-6 tys. złotych to dużo jak na polskie warunki, chociaż nie ma jakieś światowego cennika. Podejrzewam, że znajdzie się spora grupa chętnych, którzy za tę sumę będą chcieli się ogrzać w blasku gwiazdy - mówi w rozmowie z naTemat Jacek Rakowiecki, były redaktor naczelny magazynu "Film".
I ma rację. Bilety rozeszły się jak świeże bułeczki. Na najbliższy event w Warszawie zostały już pojedyncze zaproszenia w cenie 500-2500 zł. Wejściówki na meet & greet są już wyprzedane. W momencie powstawania tego tekstu na kolację z Pacino mogło załapać się jeszcze czworo szczęściarzy. Koszt, bagatela 6150 zł od osoby.
Co otrzymujemy za nietani bilet? W podstawowym pakiecie jest wejście do teatru, gdzie będzie odbywało się samo spotkanie. Organizatorzy w cenie wejściówki gwarantują również wypożyczenie słuchawek z tłumaczeniem. W trakcie dwugodzinnego meetingu można gościowi zadać pytanie, chociaż chętnych do tego nie będzie brakowało. W końcu trzeba dobrze wykorzystać słono opłacone wejście. Przy meet & greet uściśniemy dłoń gwiazdora, zrobimy sobie zdjęcie, weźmiemy autograf albo damy książkę do podpisania. Dodatkowo w pakiecie bilet w trzecim rzędzie. Najwyższy stopień wtajemniczenia to kolacja po spotkaniu, na którą może załapać się 20-30 osób. Tutaj dodatkowo mamy w cenie zagwarantowane miejsce w pierwszym rzędzie.
- Spotkanie z Alem Pacino trwa ok, 1,5 godziny. Pierwsza część to rozmowa prowadzącego Sandro Monettiego. To nie jest sztuka teatralna, gdzie wszystko jest odegrane. Dużo tutaj spontaniczności. To wyjątkowe spotkanie, które się nie powtórzy - zachęca Anna Adamiak ze Oxy Management.
Przekonuje, że oba eventy cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. - W Warszawie mamy znacznie mniej miejsc, bo jedynie 1700, a w przypadku Hali Stulecia we Wrocławiu aż 4,5 tys. Dlatego na spotkanie byłego gubernatora stanu Kalifornia ceny biletów zaczynają się już od 50 zł. Są również takie za 690 zł. Na wrocławski event dopiero ruszyła sprzedaż, ale powoli i tutaj wyprzedają się poszczególne sektory. - Nie obawiamy się wolnych miejsc. Już teraz jest ostatnia chwila na zakup biletów na spotkanie z Pacino - wyjaśnia Adamiak.

Like a Rolling Stone

Obaj aktorzy w Polsce pojawią się po raz pierwszy w swojej karierze. Ponoć namówienie na przyjazd do Polski odtwórcy roli Michael Corleone w "Ojcu chrzestnym" zajęło kilka lat. Osoby tego pokroju nie muszą już zabiegać ani o sławę ani o pieniądze i nie organizują światowego tourne. Mają zakontraktowany jeden konkretny występ. Jak zapewniają organizatorzy Ich przyjazdy nie wiążą się też z promocją ich filmów czy książek. - Fakt faktem dzień wcześniej w Londynie Al Pacino ma premierę swojego filmu, ale jego wizyta w Polsce nie ma z tym związku - mówi przedstawicielka Oxy Management.
W całkiem odmiennym charakterze nasz kraj odwiedzi Jordan Belfort. Kontrowersyjny makler giełdowy, a obecnie mówca motywacyjny został skazany na 22 miesiące więzienia i potężne odszkodowania za oszustwa na giełdzie. Na kanwie jego autobiografii "Wilk z Wall Street" Martin Scorsese nakręcił film pod tym samym tytułem, gdzie genialną (lecz nie oscarową) rolę Belforta zagrał Leonardo Di Caprio.
Amerykanin objeżdża świat ze swoimi wykładami "Prosta psychologia sprzedaży według Jordana Belforta". Opowiada jak pomimo swoich bolesnych doświadczeń wypłynął na powierzchnię. Teraz tą wiedzą dzieli się z tysiącami innych przedsiębiorców, którzy - szczególnie po ekranizacji jego książki - widzą w nim biznesowego guru.
Za możliwość poznania jego talentu w podstawowej wersji trzeba zapłacić 295 zł. W bilecie VIP za 995 zł otrzymamy książkę oraz możliwość wejścia do strefy dla wybranych. Jest jeszcze bilet platinium, który oferuje - oprócz najlepszego miejsca na sali i książki, ekskluzywne spotkanie z Belfortem.
Zaliczyć Pacino
Tego typu eventy Jacek Rakowiecki wprost nazywa snobizmem. Tłumaczy, że ludzie wydają sporą sumę pieniędzy, aby chociaż przez chwilę obcować ze osobą sławną. - Nie wszystkich na to stać, to dobro luksusowe wyznaczane przez najbogatszą klasę. Niektórzy w tej cenie kupują sobie setne buty, a inni chodzą na spotkania z legendami Hollywoodu - przekonuje były naczelny "Filmu".
Zdecydowanie w Polsce mamy deficyt gwiazd filmowych z Zachodu. A to z prostej przyczyny, że w czasie PRL-u byliśmy odcięci od zachodniego świata. - Nawet po '89 roku nie byliśmy atrakcyjnym rynkiem - stwierdza Rakowiecki. Dopiero w ostatnich latach zaczęliśmy ściągać najlepsze nazwiska z muzyki, bo dwie dekady temu przyjeżdżali tylko emeryci drugiego formatu. Teraz przyszła pora na ludzie ze świata kina? (Belfrot też nie cieszyłby się taką popularnością gdyby nie Scorsese i Di Caprio).
Leonardo Di Caprio, odtwórca roli Jordana Belforta w filmie "Wilk z Wall Street"

Jordan Belfort jest dla mnie przykładem na to, jak połączenie ambicji oraz ciężkiej pracy może zaowocować transformacją życia człowieka. W tym sensie nie ma sobie równych. Znam Jordana od lat, wiele razy odwiedzałem jego firmę, ale dopiero gdy usłyszałem, jak przemawia, poznałem go naprawdę

- Myślę, że w Polsce ten biznes nie będzie dochodowy. Wydaje mi się, że jednak nasz rynek nie jest tak bogaty, żeby co roku gościć takie sławy i wydawać spore sumy na spotkania z nimi - stwierdza Rakowiecki. Odmienne podejście mają w Stage Production, gdzie już zakontraktowano na przyszły rok kolejną wizytę. - Nie możemy oczywiście zdradzić nazwiska, ale będzie to aktor podobnego formatu. Top 10 Hollywood - zapewnia Adamiak.
Rakowiecki przyznaje jednak, że zawsze znajdzie się wąska grupa ludzi z wyższych sfer, które będą chciały kolekcjonować gwiazdy. - Jak już "zaliczą" Pacino i Schwarzeneggera, to będą chcieli zdobyć kolejne nazwiska - wyjaśnia.
Zarobki za takie spotkania to tajemnica handlowa. Nasz rozmówca przyznaje, że nie trudno wyobrazić sobie żeby Al Pacino dostał połowę sumy zebranej z biletów. - Pieniądze są jak narkotyki. Kiedy wcześniej zarabiało się dziesiątki miliony dolarów za rolę to teraz też trzeba mieć stałe źródło dochodów - stwierdza Rakowiecki. - Prawdę mówiąc to nie jest już pierwsza liga Hollywood, choć są to żywe legendy kina - dodaje.
- I uwierz mi, to będzie noc, której nigdy nie zapomnisz – zachęca do spotkania w filmiku reklamowym sam Jordan Belfort.