
Polskie zakonnice uczą chińskie siostry, jak żyć w zakonie i go prowadzić. Pytanie tylko, czy chodzi o przekazywanie stanu wiedzy z 2014 roku, czy sprzed upadku komunizmu.
– W Chinach nie ma wielu kanonizowanych świętych. Jest 120 chińskich męczenników, kanonizowanych przez papieża Jana Pawła II w roku 2000, jednak siostry nie mają doświadczenia w gromadzeniu ich spuścizny. Dlatego duże wrażenie zrobił na nich kult, jakim otaczamy naszych świętych oraz to, jak wielki mogą oni mieć wpływ na historię kraju oraz życie społeczności. Chińczycy dopiero zaczynają badać życie i kult swoich męczenników, u nas uczą się, jak zbierać informacje na ich temat oraz jak pielęgnować ich dorobek – tłumaczy siostra Klebba.
Miejsc na świecie, gdzie tradycja zakonna nie jest długa, można znaleźć kilka. Próbuję się więc dowiedzieć czy polscy zakonnicy organizują podobne seminaria dla braci i sióstr z innych krajów. – Sytuacja chińska jest wyjątkowa – ucina siostra Jolanta Olech z sekretariatu Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Nic jej nie wiadomo o seminariach tego typu dla zakonników z innych stron świata.
Sytuacja ta jest jakby żywcem wzięta z czasów PRL-u. Z jedną kluczową różnicą: Kościół nie jest na tyle liczny, żeby realnie liczyć na obalenie komunizmu, jak miało to miejsce w Polsce. Powód? Nawet najbardziej optymistyczne szacunki mówią o maksymalnie 5-procentowym udziale katolików w populacji.
Chinki zadają bardzo precyzyjne pytania – ile czasu trwają etapy formacji, jak je organizować, jak łączyć modlitwę, życie wspólnotowe i pracę. Dopytują się o śluby zakonne i jak różne ich kwestie powinny być realizowane. Bardzo interesuje je też współpraca między zakonami. Nasi goście są z różnych, często bardzo oddalonych od siebie prowincji Chin - nie wypracowali jeszcze metod współpracy. Mimo różnic kulturowych jest jednak wiele rzeczy, które nas łączą. Jedną z ważniejszych jest chociażby wspólne doświadczenie komunizmu.
