Tomasz Terlikowski u Kuby Wojewódzkiego. Katoliccy publicyści zarzucają dziennikarzowi Fronda.pl hipokryzję

Tomasz Terlikowski w programie Kuby Wojewódzkiego. "Chce pokazać się w mediach" – krytykują go koledzy po fachu
Tomasz Terlikowski w programie Kuby Wojewódzkiego. "Chce pokazać się w mediach" – krytykują go koledzy po fachu Fot. https://www.facebook.com/KubaWojewodzki
Tomasz Terlikowski przyjął zaproszenie do programu Kuby Wojewódzkiego i z miejsca ściągnął na siebie krytykę prawicowych komentatorów. Najpierw wyzywał go od "chamów", "buraków" i "bluźnierców", a teraz do niego idzie? – dziwią się. Przypominają też, że oburzały go występy duchownych na Przystanku Woodstock. O co mu więc chodzi: o ewangelizację czy lans?


"Wojna światów. Polak, katolik, człowiek Pisma Świętego kontra bolszewik, ateista, prawie Żyd" – w ten sposób program z udziałem Terlikowskiego zapowiedział na Facebooku Wojewódzki. Może być pewien, że "będzie się oglądało", bo jego fani równie nienawidzą naczelnego serwisu "Frondy", co sympatycy "Terlika" popularnego showmana. Takiej konfrontacji na pewno nie pominą.


Jednak o ile ci pierwsi nie mają zastrzeżeń, o tyle drudzy zastanawiają się nad sensem wizyty Terlikowskiego w studiu TVN. Wojewódzki liczy na kontrowersje i miliony widzów przed telewizorami - to jasne. A katolicki publicysta? – Franciszek wzywa, żeby chrześcijanie chodzili po peryferiach i nie bali się odwiedzać rozmaitych miejsc, więc idę do Kuby Wojewódzkiego. Normalnie rozmawiać. I proszę nie piszcie mi, że nie warto. Nikt nie jest stracony dla Boga i z każdym warto rozmawiać – napisał na swoim profilu.

Lans na ewangelizację?
Nie wszystkich przekonał. Marcin Makowski, do niedawna dziennikarz katolickiego serwisu Deon.pl, zarzucił mu granie pod publiczkę. – Czyli Pan tam idzie ewangelizować, a nie promować swoją osobę. Proszę zacząć pisać felietony do "Playboya". Przecież jeśli jedna osoba się nawróci, będzie warto – napisał.

I dalej: – Czy Jezus chodził na kolacje do domów celników, którą za szybą oglądała cała Jerozolima? Jakby panu zależało na nawrócenia Wojewódzkiego najprawdopodobniej spotkaliby się Panowie prywatnie i nigdy nie dowiedzielibyśmy się o tym, jak przebiegała rozmowa. A tutaj po prostu usprawiedliwia pan swoją chęć pokazania się w mediach i jeszcze wciąga w to Franciszka. Tanie to i nikogo nie przekonuje.


Z kolei Błażej Strzelczyk z "Tygodnika Powszechnego" przypomniał, jak "Fronda" reagowała, gdy zaproszenie na Przystanek Woodstock Jerzego Owsiaka przyjmowali "liberalni" duchowni: kiedyś arcybiskup Józef Życiński, a ostatnio ksiądz Wojciech Lemański. Po występie byłego proboszcza z Jasienicy Terlikowski pisał: – Ks. Lemański od jakiegoś czasu pokazuje, że od Magisterium Kościoła ważniejsze dla niego jest Magisterium Czerskie" (czyli "Gazety Wyborczej).

Spotkanie z diabłem
Poza tym, tak jak Przystanek jest dla naczelnego Fronda.pl siedliskiem łza, tak uosobieniem zła był do tej pory (i jest?) Kuba Wojewódzki. Terlikowski nie raz nazywał go "bluźniercą", choćby wtedy, gdy dziennikarz w studiu Radia Rock próbował udawać... krzyż.
Tomasz Terlikowski

Czy z takim zachowaniem nic się nie da zrobić? Czy możliwe jest napisanie pozwu przeciwko wydawcy tego programu? Czy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie powinna zasądzić kary za tego rodzaju bluźnierstwa? Czy znalazłby się ktoś, kto zdecydowałby się to zrobić? Mam wrażenie, że to bluźnierstwo (a nie jest ono jedyne) wymaga stosownej odpowiedzi. Takiej odpowiedzi, żeby Panom na przyszłość odechciało się bluźnić i obrażać wyznawców Jezusa Chrystusa.

Wzburzony był też, kiedy w programie Wojewódzkiego Kazimiera Szczuka wyśmiewała niepełnosprawną Magdalenę Buczek i gdy jego gość wsadzał polską flagę w psią kupę.

– Jego zasady są dość proste. Trzeba nieustannie drwić z polskości przekonywać, że jest się beznadziejnym i głupim, tak długo, jak długo jest się Polakiem i zapewniać, że tylko rozstanie się z własną tożsamością daje nam jakiekolwiek nadzieję na normalność – oceniał gospodarza. – Cham i burak zawsze pozostanie chamem i burakiem – dodawała przy innej okazji "Fronda".
To jak to jest: warto rozmawiać nawet z "chamem" i "burakiem"? Terlikowski w rozmowie z naTemat broni się przed oskarżeniem o lans. – Ewangelizacja w telewizji wcale nie oznacza ewangelizacji prowadzącego. Do jego widzów warto dotrzeć. Po drugie, to, że z nim się nie zgadzam, nie oznacza, że odrzucam wszystkie jego poglądy. On jest osobą publiczną, ja jestem osobą publiczną. Mam do końca życia z nim nie rozmawiać? – pyta.

– Jeśli chodzi o Przystanek Woodstock, to moja krytyka nie dotyczyła samej obecności duchownych. Przypominam, że sam mówiłem, że jeśli zostanę zaproszony, pojadę. Ja nie krytykowałem samej obecności ks. Lemańskiego czy ks. Bonieckiego, ale to, co powiedzieli – przekonuje.

Pozostaje jednak pytanie o granice krytyki, za którą ta chęć do rozmowy przestaje wiarygodna. Terlikowski właściwie nie krytykował Wojewódzkiego, ale wyzywał go od najgorszych i ustawiał w roli już nie adwersarza, a wroga. Dziś z pary "katolik-bluźnierca" zostaje para "osoba publiczna-osoba publiczna". Tak nagła zmiana na pewno nie wszystkich przekona. – Na pewno nie rozmawiałbym z Jerzym Urbanem – zastrzega na koniec publicysta.

A jak podobała mu się nagrana wcześniej wizyta u Wojewódzkiego? – Dość sympatyczna rozmowa, ale z niesympatycznymi elementami, jak uprzedmiotowienie kobiet – odpowiada.

Dajcie znać po obejrzeniu programu, jak podobała się Wam taka ewangelizacja (emisja dziś o 22:30).

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...