Można dyskutować o designie Samsunga Galaxy Note Edge, ale nikt nie kwestionuje jego innowacyjności
Można dyskutować o designie Samsunga Galaxy Note Edge, ale nikt nie kwestionuje jego innowacyjności fot. The Verge/YouTube.com

Oczy całego świata są w tej chwili zwrócone na Cupertino. I trudno się dziwić. Premiera nowego iPhone'a zawsze jest wydarzeniem dla świata nowych technologii, bo przez lata to Apple wyznaczało standardy innowacyjności. Ale świat nieco się zmienił. Firmie stworzonej przez Jobsa i Wozniaka rośnie coraz silniejsza konkurencja, która potrafi przegonić dawnego niekwestionowanego lidera i doskonale wie, jak tworzyć rzeczy nowe i ekscytujące.

REKLAMA
Więcej niż żarty fanbojów
Dzisiaj każdy duży producent smartfonów ma swoich fanbojów, czyli miłośników często bezkrytycznie podążających za PR-owym przekazem wielkich firm. Po premierze każdego flagowego smartfona czy tabletu po sieci krążą niezliczone złośliwości wyśmiewające to, co ma być w właśnie pokazanym urządzeniu "innowacyjne".
Nowemu iPhone'owi dostaje się za to, że dobre kilka lat po telefonach z Androidem dostał moduł NFC. Wytyka się Apple, iż nie potrafi wprowadzić w swoich urządzeniach multitaskingu, który na przykład Samsung wprowadził już dawno wraz z funkcją Multi Window. Użytkownicy sprzętu Apple nadal muszą korzystać tylko z jednej aplikacji jednocześnie, a użytkownicy Samsungów czy gadżetów innych producentów mogą na przykład w tym samym czasie śledzić relację z wydarzenia sportowego i odpisywać na służbowe e-maile.
Samsung lubi także śmiać się z tego, że użytkownicy iPhone'ów są przywiązani do gniazdek z prądem. Smartfony Koreańczyków zostały wyposażone w tryb ultra oszczędzania energii i dzięki temu ich właściciele nie muszą ścigać się z iPhone'owcami do miejsc, w które można wpiąć ładowarki.
Wszystkim dużym firmom technologicznym dostaje się też za to, że pokazują często rozwiązania, które może i są nowe, ale nie powalają na kolana. Wskazuje się wtedy na mniejsze firmy i startupy, które starają się rewolucjonizować różne branże. To one mają dostarczać efektu "wow". Sztandarowe przykłady to Spotify czy Uber. Zapomina się tylko o jednym, ważnym szczególe.
Innowacje na masową skalę? Tylko dużych graczy na to stać
Prawdziwa innowacja na masową skalę wymaga nie tylko pomysłu, ale środków do jego realizacji. I tutaj globalni giganci mają ogromną przewagę nad startupami. Owszem, małe organizmy mogą szybciej pracować nad innowacyjnymi pomysłami, ale potem i tak w pewnym momencie staną przed barierą pozyskania pieniędzy na wdrożenie swojej innowacji w życie. Pomysł bez wykonania nie jest wiele wart.
Świetnie widać to na przykładzie smart zegarków. Tak naprawdę, Apple Watch czy Moto 360 nie są specjalną nowością. Pierwsze zegarki, które można było parować z komputerami powstały jeszcze w latach 80. XX wieku. Kilka lat temu natomiast zaczęła się moda na łączenie zegarków ze smartfonami. Tego typu gadżety pokazywali mali producenci tacy jak Pebble czy Cookoo. Swoich sił próbowało także Sony.
Prawdziwego rozpędu smart zegarki nabrały jednak kiedy na targach IFA w 2013 roku Samsung pokazał pierwszą generację Galaxy Geara. Wcześniej w technologicznym świadku krążyły plotki, że Apple i Samsung pracują nad smartwatchami, ale prawdziwa konkurencja w tym segmencie wystartowała wraz z premierą koreańskiego urządzenia.
Od tamtego czasu powstało kilka kolejnych wersji Galaxy Geara oraz Samsung Gear S - pierwszy smart zegarek z kartą SIM, z którego można korzystać nawet bez posiadania przy sobie smartfona. Powstała nowa kategoria produktu, która może nie będzie tak masowa jak rynek smartfonów, ale może powalczyć o miejsce w technologicznym szeregu z tabletami.
logo
fot. Samsung
Synteza grafenu
Rozwój smart zegarków nie byłby także możliwy, gdyby nie praca działów R&D, które opracowały m. in. zakrzywiony ekran w Gearze S. Samsung prowadzi na świecie 24 centra badawcze, z czego 6 z nich znajduje się w Polsce. Podobne ośrodki w Polsce prowadzi także Intel. Powstają w nich prototypy produktów, które trafią na rynek elektroniki użytkowej, ale nie tylko. Przykładem innowacji, która jest rozwijana w centrach badawczy, ale nie od razu trafia w ręce konsumentów jest grafen.
Polacy szczycą się popularyzacją grafenu na świecie. I słusznie. Bez udziału polskich naukowców nowy materiał nie rozwijałby się tak szybko. Natomiast dzięki Samsungowi została opracowana nowa metoda syntezy grafenu, dzięki której jeszcze efektywniej będzie można wykorzystywać go na masową skalę.
Grafen to bardzo niezwykły materiał. Przewodzi prąd sto razy szybciej niż krzem, który jest w tej chwili podstawowym surowcem w produkcji procesorów napędzających prawie wszystkie nasze urządzenia. Oprócz przewodzenia prądu jest także świetnym przewodnikiem ciepła. Jest bardziej wytrzymały niż stal, a przy tym niezwykle elastyczny.
Dzięki takim innowacjom jak nowy sposób syntezy grafenu nasze smartfony i inne urządzenia mobilne będą w przyszłości jeszcze bardziej wydajne. A to wprost przekłada się na komfort korzystania.
Produkcja to nie wszystko
Innowacyjność można ograniczać do tworzenia i produkowania na masową skalę różnego typu urządzeń czy budowania nowych usług. Można innowacyjność liczyć wyłącznie liczbą patentów czy nowoczesnych fabryk. Ale liczby nie zawsze wszystko pokażą.
Ważne jest także to w jaki sposób podchodzi się do nowych technologii. A tutaj kluczową rolę odgrywa edukacja przyszłych użytkowników wszelkiej maści urządzeń. Można organizować pogadanki czy kręcić filmy instruktażowe, ale nic nie zastąpi nauki tego jak coś działa, nie tylko jak się z czegoś korzysta.
I tutaj świetnym przykładem działań wybiegających poza biznesowe tu i teraz jest program Mistrzowie Kodowania. Dzięki Samsungowi setki uczniów polskich podstawówek w tej chwili uczy się pisania programów komputerowych. Ale znów, to tylko wierzchołek. Ucząc się programowania dzieciaki zdobywają masę innych umiejętności związanych z samym procesem pozyskiwania wiedzy, ale również pracy w grupach czy logicznego myślenia.
Dostają też fantastyczną szansę do tego, żeby poczuć dumę z siebie samych. Może i programowanie to domena świata wirtualnego, ale satysfakcja z tego, że stworzy się coś samemu jest jak najbardziej realna.
A połączenie wiary we własne siły ze zdobytą wiedzą to prosta droga do prawdziwej innowacyjności.