
Co łączy Britney Spears i Ala Pacino? Na pewno nie poziom talentu. Ale bez wątpienia obie te postacie mają status światowych gwiazd. Zapowiedziane wizyty tych artystów w naszym kraju stały się wielkimi, medialnymi wydarzeniami. Choć aktor niemal w ostatniej chwili odwołał swój przyjazd, cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Co sprawia, że przyjazd przebrzmiałych już gwiazd wywołuje w nas takie emocje?
Angelika Swoboda, ekspert show-biznesowy portalu Gazeta.pl uważa, że działa tu przede wszystkim efekt nostalgii. – Britney Spears nigdy nie była moją idolką, nigdy mnie nie kręciła, bo od początku wyczuwałam w niej jakąś nieszczerość. Wydawała mi się sztucznym tworem obliczonym tylko na zyski. Ale przypuszczam, że osoby, które dorastały w momencie, kiedy ona była na topie, pewnie chciałyby ją zobaczyć. Ja sama pomyślałam, że może pójdę do Tarasów i zobaczę, jak ona teraz wygląda – mówi znawczyni show biznesu.
Britney Spears załapała się na końcówkę ery wielkich, zagranicznych gwiazd, które były dla nas niedostępne. Cały świat ich słuchał i my też chcieliśmy je znać. Nie można jej odmówić, że jest jednym z symboli lat 90'tych. Może to nie Madonna, ale idolka nastolatków.
Czy dzisiejsze gwiazdy, których czasy świetności przypadały już w erze powszechnego dostępu do internetu, również mogłyby po latach budzić tak duże zainteresowanie, jak przyjeżdżające do Polski na zarobek gwiazdy? Raczej nie. Karolina Korwin-Piotrowska wskazuje, że zmienił się sposób odbioru, a właściwie "konsumowania" muzyki.
Kiedyś gwiazdy były globalne, pokoleniowe, realnie oddziałujące na ludzi między innymi dzięki ogromnej sile telewizji muzycznych, gazet, stacji radiowych. Dzisiaj, kiedy ludzie zamiast całej płyty kupują pojedyncze pliki mp3, zmienia się sposób słuchania, odbioru muzyki, wygrywają ci, którzy sami piszą sobie piosenki, są mocni na scenie w koncertach na żywo.
Gwiazdy takie jak Pola Negri widziało o wiele mniej osób na świecie, niż dzisiaj rozpoznaje przeciętną gwiazdeczkę serialową. Ale ponieważ nie było możliwości pokazania zbyt wielu osób, to osobowości jak Negri czy Charlie Chaplin były wywindowane o wiele wyżej i rozpoznawalne na całym świecie. – Ludzie o wiele mocniej się do nich przywiązywali, niż do dzisiejszych, nawet bardzo rozpoznawalnych osób – podkreśla krytyk. Między innymi dlatego, gdy na początku XX wieku chowano znaną aktorkę, za trumną szły kilkutysięczne pochody.
Od lat osiemdziesiątych oglądaliśmy kasety wideo z filmami między innymi z Alem Pacino, były niesłychanie zdarte, zdeformowane, używane po tysiąc razy i pożyczane z domu do domu. To czyniło z takiego filmu i bohatera pewien rarytas, coś niezwykłego, a tym samym powstało przekonanie, że jest to postać wyjątkowa.
