
Rzecznik jednego z ministrów, dla którego miało nie być miejsca w nowym rozdaniu rządowym, na kolejne pytanie o zmiany w radzie ministrów odpowiadał : mały będzie za dużego, duży za małego, a średni zostanie. Ostatnie tygodnie przypominały właśnie taki medialny cyrk. Nikt nie wiedział nic do końca ale wszyscy udawali, że są najlepszymi źródłami informacji. A my dziennikarze się na to nabieraliśmy.
REKLAMA
Najpierw politycy i dziennikarze starali się przeniknąć umysł premiera Donalda Tuska i wskazać kogo namaści na swojego następcę. Jako przyszłego szefa rządu wskazywano Tomasza Siemoniaka albo Radosława Sikorskiego.
Po wyznaczeniu do misji tworzenia nowego rządu Ewy Kopacz ruszyła karuzela ze składem jej gabinetu. Długo jako pewniaka do skreślenia z listy ministrów typowano ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Przypominano brak chemii z Kopacz czy wręcz stan ukrytej wojny między nimi. Ostatecznie Arłukowicz pozostał, choć według informacji nieoficjalnych w sprawie objęcia ministerstwa sondowano dwóch profesorów. Obaj jednak nie widzieli swojej kariery w rządzie.
Podobnie szukano nowego ministra sprawiedliwości. Telefon w tej sprawie miał nawet odebrać były minister sprawiedliwości w rządzie Tuska Zbigniew Ćwiąkalski. Ten postawił jednak nad służbę państwową swoją dobrze prosperującą kancelarię prawną, czemu trudno się dziwić. W rządzie przecież już był.
Resortem sprawiedliwości pokieruje w końcu Cezary Grabarczyk, który wcześniej wymieniany był w niezliczonych konfiguracjach. Grabarczyk miał być: wicepremierem, szefem MSW, szefem klubu PO, ministrem transportu.
Poważnym kandydatem do objęcia teki szefa naszej dyplomacji był też były minister finansów Jan Vincent Rostowski. Jego nazwisko wymienił w wywiadzie odchodzący szef MSZ Radosław Sikorski. Weto wobec tej kandydatury miał postawić jednak sam prezydent Bronisław Komorowski. Rostowski oficjalnie sam zrezygnował, a jako powód sprzedano dziennikarzom informację, że JVR nie chciał zrezygnować z podwójnego obywatelstwa, co miała mu zasugerować Ewa Kopacz.
Na dziennikarsko-politycznej giełdzie pojawiały się też niezwykle egzotyczne nazwiska: Ryszard Kalisz typowany na ministra sprawiedliwości czy skompromitowany Sławomir Nowak, który miał wejść do rządu na nieustalone stanowisko. Na szczęście karuzela skończyła się już kręcić - nowy skład rządu można poznać tutaj.