Francois Hollande boleśnie doświadczył kobiecej zemsty z rąk Valerie Trierweiler
Francois Hollande boleśnie doświadczył kobiecej zemsty z rąk Valerie Trierweiler Fot. zrzut z YouTube/FlipMedia / http://youtu.be/Vo66DFF-RXU

Gdyby istniały kursy dla polityków sprawujących wysokie funkcje państwowe, długi cykl zajęć powinien być prowadzony pod hasłem: polityku, nie wkurzaj swojej żony. Nie zdradzaj, nie porzucaj, nie kombinuj, bo zemsta nadejdzie. Będzie bezlitosna. Rozłoży cię na łopatki i sprawi, że będziesz krwawić. Stracisz poparcie, stracisz majątek, a brukowce długo ci nie odpuszczą. Bo w zemście i miłości kobieta jest większym barbarzyńcą niż mężczyzna, o czym właśnie boleśnie przekonał się prezydent Francji Francois Hollande.

REKLAMA
Historia pewnego romansu
Valerie Trierweiler, była partnerka Hollande'a, który porzucił dla niej matkę czwórki swoich dzieci, została porzucona przez niewiernego Francoisa, który z kolei stracił głowę dla aktorki Julie Gayet. Skomplikowane.
Na wieść o zdradzie kochliwego Francois Trierweiler połknęła zdecydowanie za dużo tabletek nasennych, a później przez długi czas dochodziła do siebie w jednej z podparyskich klinik. Dziś Trierweiler, znakomita dziennikarka o ostrym piórze, na dobre się otrząsnęła. I wydała książkę, w której opowiedziała o wielu brzydkich sekretach niedobrego Hollande'a. Poparcie dla prezydenta spadło natychmiast do rekordowo niskich 15 proc. – tak nisko w sondażach nie był żaden z francuskich prezydentów w historii - a Hollande nie wiedział nawet, co go uderzyło, bo książka była przygotowywana w wielkiej tajemnicy i drukowana w Niemczech.
dr Jacek Zaleśny, politolog

W Europie znakomitym przykładem politycznych konsekwencji oddziaływania związków damsko-męskich polityków na ich publiczne funkcjonowanie jest Francja. Dla kolejnych francuskich prezydentów ich związki romantyczne, zarówno małżeństwa, jak i związki nieformalne, są wykorzystywane jako atrybuty władzy, co pokazuje zarówno przykład prezydenta Francois Mitteranda, jak Nicholasa Sarkozy'ego czy Francoisa Hollande. Jacques Mitterand przez wiele lat prowadził podwójne życie, miał córkę z nieprawego łoża, co nie było przedmiotem dociekań środków masowego przekazu i było traktowane jako zagadnienie nie wpływające na podejmowane przez niego decyzje polityczne.

"Dziękuję za ten moment", czyli książka Trierweiler, nie bez powodu nazywanej „rotweilerem”, błyskawicznie zniknęła z półek księgarni w całym kraju, bo Francuzi uwielbiają skandale polityczno-erotyczne na szczytach władzy.
Trierweiler nie biła na oślep, za to na kolejnych stronach książki – na której, nota bene, zarobi ponad pół miliona euro – spokojnie wymierzała i tak marnemu wizerunkowi Hollande'a dobrze skalkulowane ciosy. Prezydent Hollande, socjalistyczny prezydent Hollande, gardzi biednymi. Śmieje się z nich. Nazywa „bezzębnymi”. Boli - Hollande'a i Francuzów.
Mitteranda kochali, Hollande'a, dzięki jego ex, nie znoszą
Była pierwsza dama pisze o zazdrości, którą czuła, kiedy Hollande próbował odzyskać Segolene Royal, o załamaniu nerwowym, które przeżyła i zmianie, jaka zaszła w jej były partnerze. Ten, odurzony władzą, stał się pozbawionym uczuć cynikiem, który, zdradzając swoją partnerkę, wymyka się nocą, by na skuterze pojechać do kochanki.
Francuzi wybaczyli innemu Francois, Mitterandowi, podwójne życie, które prowadził przez lata. Swobodna definicja takich słów jak "małżeństwo" czy "wierność", stosowana przez Mitteranda, nie przeszkodziła mu być prezydentem przez 14 lat. Do dziś uważany jest za jednego z najwybitniejszych francuskich mężów stanu. Nie zanosi się, żeby podobna przyszłość czekała Holalnde, który w wyborach za trzy lata prawdopodobnie przepadnie z kretesem. Ogromną częścią składową tej porażki będzie książka jego byłej partnerki.
– Nie jest niczym nadzwyczajnym, kiedy skandal obyczajowy kończy (ewentualnie przerywa) karierę polityczną. Na gruncie francuskim wymowny jest casus Dominique’a Strauss-Kahna, przewodniczącego Międzynarodowego Funduszu Walutowego i jednego z kluczowych kandydatów na urząd prezydenta Francji, który w rezultacie afery obyczajowej przestał się liczyć w polityce francuskiej – mówi politolog dr Jacek Zaleśny.
Veronica postanawia puścić męża z torbami
O tym, jaka jest siłą rażenia zranionej kobiety, przekonał się też najstarszy europejski playboy wśród polityków i najstarszy polityk wśród playboyów Silvio Berlusconi. Jego była już żona Veronica Lario, zmęczona znoszeniem publicznych upokorzeń ze strony swojego męża, który publicznie dopuszczał się wielu niedyskrecji, w 2007 roku powiedziała „basta”. Wściekła na Il Cavaliere napisała list otwarty, który opublikował lewicowy dzienniki „La Repubblica”. Już wybór gazety dawał Berlusconiemu prztyczka w nos.
"Milczałam – napisała Lario – przez 27 lat (…) teraz jednak piszę, by wyrazić moją reakcję na zachowanie mojego męża (…), który podczas gali powiedział niektórym kobietom, że 'gdyby nie był żonaty, natychmiast by je poślubił” oraz „poszedł z nimi wszędzie” - podkreśla kobieta. Lario uznała, że zachowanie Berlusconiego uwłacza jej i ich dzieciom, dlatego „nie da się ich traktować w kategoriach żartobliwych wypowiedzi”.
Dla Berlusconiego-kobieciarza, Berlusconiego-organizatora-imprez-bunga-bunga, dla Berlusconiego-macho, który zresztą na tym wizerunku zbudował dużą część swojej popularności, był to bolesny policzek, który natychmiast przełożył się na jego notowania. Ucierpiały też jego finanse – po głośnym rozwodzie płaci Lario 3 mln euro miesięcznie. Odwoływał się, skamlał, błagał – sąd był nieugięty. Żarciki Silvio o tym, jak to uwiódł prezydent Finlandii, nie tylko zdenerwowały jego żonę, ale też zwyczajnie mu się nie opłaciły. Veronica wzięła sobie do serca słowa Ivany Trump, która tak radziła innym kobietom po własnym rozwodzie: „Don't get mad, get everything!”
Najbardziej upokorzona kobieta na planecie
Romans z Moniką Lewinsky, którą media wciąż nazywają „najbardziej upokorzoną kobietą na planecie”, nieomal kosztował Billa Clintona utratę stanowiska – bo twarz stracił chwilę wcześniej. Przy okazji wyszło na jaw, że amerykański prezydent swoją żonę uważa za „zimną rybę”, a wyborców – za idiotów. Wykaraskał się tylko dlatego, że Lewinsky przez długi czas milczała na temat tego, co działo się w Gabinecie Owalnym, a czego sympatyczną pamiątką były plamy na jej sukience.
Jackie Kennedy, której mąż był seryjnym uwodzicielem, powiedziała kiedyś, że nie sądzi, by istnieli mężczyźni, którzy są wierni swoim żonom. Na pewno nie ma upokorzonych żon, które puszczą zdradę płazem – zwłaszcza tym mężom, których wizerunek i polityczna kariera może ucierpieć. Wie o tym była żona Chrisa Huhne'a, jednego z członków gabinetu Camerona, która, dowiedziawszy się, że jej mąż, dla którego poświęciła karierę, zamierza ją zostawić, błyskawicznie napisała książkę, w której opowiedziała o brzydkich sprawkach swego męża.
Z kolei Pavla Topolanek, żona byłego czeskiego premiera, uznała, że niewiernego męża ukaże bijąc tam, gdzie najbardziej boli. I wystartowała w wyborach do Senatu, w swojej kampanii wykorzystując pikantne szczegółu z bujnego życia męża-cudzołożnika. Kiedy pierwsza żona Sarkozy'ego Cecilia Ciganer-Albeniz dowiedziała się, że mąż ma romans, natychmiast pojawiła się na okładce magazynu Paris Match z własnym kochankiem. Dla Sarkozy'ego, dla którego kolejne piękne kobiety były atrybutami władzy, był to bolesny cios.
Pani Palikot, pani Wałęsy, czyli jak rozprawić się z mężem
W polskiej kulturze politycznej politycy funkcjonują inaczej niż we Francji czy Stanach Zjednoczonych, gdzie życie prywatne, także w zakresie relacji damsko-męskich, toczy się na równi z tym publicznym.
– W Polsce sfera prywatna od publicznej jest wyraźnie oddzielona i dopóki nie warunkuje decyzji politycznych dopóty nie jest przedmiotem dociekliwości i nadmiernego zainteresowania środków masowego przekazu. Dopiero wtedy staje się istotna, kiedy – jak w sprawie tzw. pamiętników Anastazji Potockiej – obejmuje funkcjonowanie polityków w sferze publicznej, a nie prywatnej – wyjaśnia dr Zaleśny.
Jednak i na naszym podwórku kobiety wiedzą, gdzie uderzyć, żeby bolało. Po rozwodzie z Januszem Palikotem jego była już żona Maria Nowińska szczerze i obszernie opowiedziała tygodnikowi „Wprost” o mniej znanej twarzy Palikota.
„Ciągle udaje kogoś innego. Był szlachcicem, hetmanem lubelskim. Jego poglądy są śmieszne, to teatr alternatywny, zabawa do końca” – mówiła Nowińska dodając, że jego zachowanie w polityce jest dla niego „rodzajem psychoterapii”. Odmalowała Palikota jako cynicznego, megalomańskiego bogatego chłopca, który udaje, że przejmuje się innymi. Echa wywiadu nie milkły długo.
Zaniedbują dla polityki
Niekwestionowaną królową klubu żon, które chcą się publicznie rozliczyć ze swoimi mężami, jest Danuta Wałęsa. Jej książka „Marzenia i tajemnice” rzuciła zupełnie nowe światło na postać Lecha Wałęsy, który, jak mówiła w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, przywykł do „patriarchatu absolutnego”. Pozostająca przez całe życie w cieniu męża pani Wałęsa postanowiła opowiedzieć o wielu latach samotności i strachu, które zafundował jej mąż. Ona, w przeciwieństwie do innych żon z klubu, nie została porzucona dla innej kobiety, ale rywalki potężniejszej – dla polityki.
Sfera stosunków damsko-męskich decydentów politycznych to nie tylko kwestia związków pozaformalnych. – To także daleko posunięta problematyczność życia rodzinnego, domowego, faktyczna nieobecność w nim. Jak pisała małżonka kanclerza Helmuta Kohla, przez kilkadziesiąt lat pełnienia przez niego różnych funkcji publicznych, swego męża bardziej znała z telewizji niż z codziennych relacji. Podobne refleksje wyrażała Danuta Wałęsa podkreślając fakt, że cenę za aktywność polityczną polityka płaci nie tylko on, ale całe jego najbliższe otoczenie – mówi politolog dr Jacek Zaleśny.
Ko­biety cza­sami po­suwają się bar­dzo da­leko i poświęcają wiele wy­siłku, by zas­po­koić prag­nienie zemsty – pisała Agata Christie. Francois Hollande już o tym wie.