
W nocy z piątku na sobotę w Mińsku na Białorusi podpisano rozejm pomiędzy władzami ukraiński a przedstawicielami samozwańczych republik na wschodzie kraju. Na jego mocy zawieszone zostają działania zbrojne. Donbas opuszczą zagraniczni bojownicy, będzie tam obowiązywał zakaz używania ciężkiego sprzętu wojskowego. Porozumienie wchodzi w życie już dzisiaj.
REKLAMA
Porozumienie, które ze strony Ukrainy podpisał jej były prezydent Leonid Kuczma, a z drugiej przedstawiciel separatystów Ołeksandr Zacharczenko, zastępuje kruche zawieszenie broni z 5 września.
Na mocy nowej umowy Donbas będzie zdemilitaryzowaną strefą buforową. Obie strony mają utworzyć pas o szerokość 30 km, gdzie nie będzie armii rządowej bądź sił separatystów. Ponadto porozumienie przewiduje zakaz używania m.in. ciężkiej broni, załogowych i bezzałogowych samolotów bojowych. Docelowo granicę ukraińsko-rosyjską mają nadzorować obserwatorzy z OBWE.
Kijów i bojówkarze nie ustalili jednak statusu Donbasu. Władze samozwańczych republik domagają się niepodległości, ale taki scenariusz odrzuca rząd ukraiński. Kijów ogłosił, że 7 grudnia mają tam się odbyć przedterminowe wybory samorządowe, a mandat wyłonionych w nich władz nie może być uchylony przed upływem kadencji.
W czasie gdy w Mińsku podpisywano porozumienie, na Ukrainę wyjechał trzeci już konwój z Rosji. Kreml zapewnia, że w 200 ciężarówkach transportowana jest żywność, woda, lekarstwa i ciepłe ubrania dla ludności na wschodzie i południu Ukrainy. Jednak ani celnicy ukraińscy ani Międzynarodowy Czerwony Krzyż nie skontrolował tego transportu.
Źródło: tvn24.pl
