
Wygląda na to, że aż interwencja prezydenta potrzebna była do tego, by większość Polaków miała szansę zobaczyć występ siatkarzy walczących o medale Mistrzostw Świata, które organizowane są w Polsce. Polsat odkoduje transmisję z mundialu jeśli tylko nasi reprezentanci zakwalifikują się do finału.
REKLAMA
Taką umowę ze stacją Zygmunta Solorza wynegocjować miał sam prezydent Bronisław Komorowski, który w sobotę rozmawiał z właścicielem stacji. Pierwszy doniósł o tym na Twitterze związany z TOK FM dziennikarz i bloger Wojtek Krzyżaniak.
Jak dotąd zaangażowania Bronisława Komorowskiego w wynegocjowanie tego ukłonu w stronę większości polskich kibiców, których nie było stać na wykupienie dostępu do kodowanej transmisji z meczów Polaków nie komentuje Kancelaria Prezydenta. - Proszę oczekiwać oficjalnej informacji w tej sprawie jeszcze dzisiaj - usłyszeliśmy od prezydenckich urzędników.
Szybciej niż na Krakowskim Przedmieściu postanowili tą nowiną podzielić się jednak dziennikarze Polsat Sport. "Prezydent Bronisław Komorowski zaapelował do prezesa Zygmunta Solorza-Żaka o transmisję meczu finałowego na otwartym kanale, jeżeli zagrają w nim Polacy. Odpowiedź jest pozytywna" - czytamy w komunikacie zamieszczonym na PolsatSport.pl.
Jeżeli polscy siatkarze awansują do niedzielnego finału Mistrzostw Świata, Polsat będzie miał szansę zgromadzić przed ekranami co najmniej porównywalną liczbę widzów do tej, która oglądała jedyną dotąd odkodowaną cześć mundialu, czyli mecz inauguracyjny między Polską a Serbią.
Tamto wydarzenie obserwowało około 10 mln Polaków. Każdy kolejny mecz naszej drużyny był jednak dostępny dla klientów Cyfrowego Polsatu oraz zaledwie 400 tys. abonentów, którzy wykupili dotąd kanały Polsat Volleyball. W większości ofert dostęp ten kosztował zwykle około 90-99 zł.
