Senator i były premier Włodzimierz Cimoszewicz ostrzega, że Ewa Kopacz przejmuje władzę w sytuacji zagrożenia naszego kraju.
Senator i były premier Włodzimierz Cimoszewicz ostrzega, że Ewa Kopacz przejmuje władzę w sytuacji zagrożenia naszego kraju. Fot. Anna Bedyńska / Agencja Gazeta

- Od lat jesteśmy jak statek bez steru. Kapitan pilnował, żeby jajecznica na śniadanie nie była przypalona, a pasażerowie nie pytali, dokąd płyniemy - tak senator i były premier Włodzimierz Cimoszewicz recenzuje siedmioletnie rządy Donalda Tuska w wywiadzie udzielonym "Newsweekowi". I ostrzega, że Ewa Kopacz przejęła stery w momencie, gdy zagraża nam niebezpieczeństwo, jakiego długo nad Wisłą nie było.

REKLAMA
W ocenie Włodzimierza Cimoszewicza, największe zagrożenie dotyczy dzisiaj jednak nie tyle naszych granic, co bezpieczeństwa energetycznego. Były premier ostrzega, że atak na ten sektor to najbardziej realny z kroków Rosji wobec Polski. - Zagrożenie militarne jest hipotetyczne, ale na wyższym poziomie niż w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat - podkreśla w rozmowie z "Newsweekiem".
Poczucie zagrożenia u Włodzimierza Cimoszewicza wzbudza jednak nie tyle wyjazd do Brukseli premiera Donalda Tuska, co fakt, iż w ślad za nim do struktur europejskich przenosi się także Elżbieta Bieńkowska, której resort odpowiadał za kluczowe kwestie związane z kondycją naszego kraju.
Obawy Cimoszewicz ma także ze względu na kompetencje premier Ewy Kopacz. – Nie jest żadnym antyfeminizmem pytanie, co pani premier wie o polityce międzynarodowej? Zdaje się, że nic w jej życiorysie i publicznie prezentowanych poglądach nie daje podstawy do odpowiedzi - stwierdza.
Alarmując o narastającym zagrożeniu ze strony Rosji były premier uspokaja jednak obawy Polaków, że Rosjanie są zdolni do ataku nuklearnego na nasz kraj. Jego zdaniem, Kremlowi chodzi raczej o "odgrywanie się".
– Za naszą niezależność, za to, że nam się sporo udało, a u nich, mimo całej oficjalnej propagandy, poza ropą, gazem i atomem – jest jak w zacofanym kraju Trzeciego Świata. To się Wielkorusom w głowie nie mieści, żeby w przywiślańskim kraju radzili sobie lepiej niż oni – ocenia.