
Na ulicach Moskwy i innych rosyjskich miast protestowali w niedzielę przeciwnicy polityki Władimira Putina, którzy solidaryzują się z Ukrainą. W moskiewskim „Marszu pokoju” uczestniczyło co najmniej kilkanaście tysięcy osób. Nad tłumem powiewały rosyjskie i ukraińskie flagi.
REKLAMA
Manifestanci idący ulicami Moskwy nieśli transparenty potępiające wojnę oraz wzywające do ustanowienia „Rosji bez Putina”. Niektórzy zabrali ze sobą fotografie rosyjskich żołnierzy, którzy zginęli na Ukrainie. W pobliżu demonstrantów, którzy wyruszyli z placu Puszkina, gromadziły się grupki zwolenników polityki Kremla, których członkowie nazywali maszerujących zdrajcami Rosji.
Organizatorzy marszu (m.in. partia Jabłoko, Partia 5 Grudnia i Partia Postępu) przyjęli rezolucję ostrzegającą przed powstającym w Rosji ustrojem faszystowskim, który zestawiają z reżimami Benito Mussoliniego i Francisco Franco.
- My, obywatele Rosji, patrioci swojej ojczyzny, wyznający zapisane w Konstytucji FR demokratyczne wartości, uważamy za niedopuszczalną i zgubną dla naszego kraju oraz jego narodu dokonywaną przez kierownictwo polityczne zbrodniczą agresję w stosunku do sąsiedniego, suwerennego państwa - napisano w rezolucji.
Moskiewski marsz był legalny, władze miasta wydały zgodę na demonstrację w obronie praw człowieka i wolności obywatelskich. Niemniej organizatorzy nie wspomnieli, że uczestnicy manifestacji będą się odnosić do sytuacji na Ukrainie.
