
Głuchoniemi, którzy po tegorocznej pielgrzymce na Jasną Górę chcieli się spotkać w częstochowskim Barze Promenada, przeżyli przykrą niespodziankę. Właściciel lokalu wywiesił bowiem kartkę, na której napisano: „Z powodu corocznego, skandalicznego zachowania grupa głuchoniemych nie będzie obsługiwana!!!”.
REKLAMA
Rafał Liczko, właściciel baru, wyjaśnił portalowi Gazeta.pl, że nie ma nic przeciwko osobom niepełnosprawnym i bez problemów obsługuje np. ludzi poruszających się na wózku inwalidzkim. Według niego osoby głuchonieme, które od kilku lat spotykały się u niego po zakończeniu pielgrzymki, stanowią jednak bardzo kłopotliwą grupę klientów.
– Nie przeszkadza mi, że to dużo ludzi: 70, nawet 100. Nie mogę natomiast tolerować, że zawsze mi tłuką i wynoszą szkło, że upijają się do nieprzytomności, awanturują, biją się, że rozkładają się na ławkach wokół baru i pijani śpią do rana – oznajmił Liczko, dodając, że wprawdzie nie wszyscy głuchoniemi klienci zachowują się w taki sposób, ale tych, którzy sprawiają kłopoty, zawsze jest wielu. Podczas zeszłorocznego spotkania głuchoniemych personel lokalu wezwał policję.
Teraz Bar Promenada głuchoniemych nie obsłużył. Zwycięstwo właściciela było jednak połowiczne. Głuchoniemi pielgrzymi poszli bowiem do sąsiedniego lokalu, który… również należy do Liczki. Głuchoniemi klienci wyszli dopiero wówczas, gdy obsługa wyłączyła światło i ogłosiła, że nie ma prądu. Liczko przekonuje, że tym razem grupa również źle się zachowywała.
źródło: Gazeta.pl
