
Największym zwycięzcą rządowego przetasowania wydaje się być Grzegorz Schetyna, który po „odstawieniu na boczny tor” zdołał powrócić niemalże na sam szczyt krajowej polityki. – Często powtarzam, że w polityce trzeba być cierpliwym – powiedział „Gazecie Wrocławskiej” przyszły minister spraw zagranicznych.
REKLAMA
Sukces, jakim niewątpliwie jest zastąpienie na stanowisku szef MSZ Radosława Sikorskiego, najwyraźniej dodał Schetynie skrzydeł. W wywiadzie udzielonym „Gazecie Wrocławskiej” przyszły minister zaznaczył bowiem, że liczy na zmianę postanowień zarządu dolnośląskiej PO, które dotyczą kształtu list, jakie zostaną wystawione w najbliższych wyborach samorządowych.
Decyzje dolnośląskich władz PO są bardzo niekorzystne dla bliskich współpracowników Schetyny. Żaden z „ludzi Schetyny” nie powalczy bowiem o fotel prezydenta miasta. Żaden nie znalazł się także liście kandydatów do sejmiku. W wyborach liczyć się będą ci członkowie PO, którzy związani są z Jackiem Protasiewiczem, przewodniczącym dolnośląskich struktur PO i rywalem Schetyny.
– Wierzę, że możemy stworzyć mocną drużynę złożoną z różnych środowisk. Dla każdego, kto naprawdę chce działać na rzecz regionu, powinno znaleźć się miejsce. Dlatego liczę na mocną autorefleksję całej dolnośląskiej PO. Efektem tego powinna być korekta list wyborczych i wsparcie dolnośląskiej Platformy dla ludzi Platformy. (…). Niektóre decyzje powinny być jeszcze raz przeanalizowane – zaznaczył Schetyna, który nie pochwala podjętej przez Protasiewicza współpracy z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem.
źródło: „Gazeta Wrocławska”
źródło: „Gazeta Wrocławska”
