#MuslimApologies to wyraz frustracji wynikającej ze stosowania w stosunku do muzułmanów odpowiedzialności zbiorowej.
#MuslimApologies to wyraz frustracji wynikającej ze stosowania w stosunku do muzułmanów odpowiedzialności zbiorowej. Shutterstock.com

Przez Państwo Islamskie oczy całego świata znowu zwróciły się na muzułmanów. Barack Obama w swoim przemówieniu na forum ONZ stwierdził, że nadszedł czas, by społeczności muzułmańskie "wyraźnie i stanowczo" odrzuciły ideologię Al-Kaidy i ISIS. Część wyznawców islamu jego wypowiedź zdenerwowała - i muzułmanie zaczęli przepraszać Zachód. Ale bynajmniej nie za terroryzm.

REKLAMA

Część muzułmanów za nic nie będzie przepraszać, bo nie można stosować zbiorowej odpowiedzialności i wymagać od milionów ludzi na świecie, by bili się w piersi za akcje ludzi, z którymi łączy ich tylko religia. Stąd akcja #MuslimApologies.

Od muzułmanów faktycznie często oczekuje się potępiania czynów dokonywanych przez ich współwyznawców. To pokłosie tego homogenicznego obazu islamu. Latem widziałam grafikę z pustą ulicą i napisem "muzułanie protestują przeciwko ISIS". Ale i widziałam stronę http://muslimscondemningthings.tumblr.com/ "muzułmanie potępiają". Akcje #MuslimApologies, #Notinmyname, ale i muzułmańskie wersje teledysku do piosenki "Happy" (w tym wersja poslkich muzułmanów) są niewątpliwie ważnym głosem, który ma szanse przebić się do przestrzeni publicznej. I może dzięki niemu zastanowimy się następnym razem pytając: "co sądzisz o obcięciu głowy amerykańskiego dziennikarza jako muzułmanin". Myślę, że ten drugi człon jest  niepotrzebny.

dr Górak-Sosnowska

Hashtag #MuslimApologies powstał tego samego dnia, którego miało miejsce przemówienie Obamy w ONZ. W wielu opatrzonych nim tweetach muzułmanie wyrażają złość, znużenie i niezgodę na żądanie Zachodu, by nagle każdy muzułmanin potępiał zbrodnie ISIS i przepraszał za nie. Nie godzą się na to, by ponad miliardowa społeczność muzułmańska na świecie dzieliła z grupą ekstremistów odpowiedzialność za terroryzm i dokonywane w jego imieniu bestialstwa.

Fot. Twitter.com

"Przepraszam za trygonometrię" „Przerażające zbrodnie popełnianie w imię religii są takim samym przekleństwem dla przeciętnego brytyjskiego muzułmanina jak dla każdego Brytyjczyka. Dodatkowym brzemieniem jest dla nas jednakże wypaczone założenie, że brytyjscy muzułmanie są w jakiś sposób winni zbrodniom popełnianym przez morderców. Żądanie, by muzułmanie odczuwali jakiś rodzaj kolektywnej winy i mieliby być kolektywnie ukarani, jest karygodne” – napisała na łamach „The Guardian” brytyjska muzułmanka Remona Aly.

To zdanie podzielają muzułmanie, którzy w swoich tweetach prześmiewczo „przepraszają” Zachód. Tym samym pokazują, jak niewiele szeroko pojęty Zachód wie o islamie, utożsamiając go z wojowniczym obliczem, reprezentowanym przez dżihadystów.

Fot. Twitter.com

"Przepraszam za trygonometrię, astronomię i aerodynamikę"; "przepraszam, że muzułmanki miały prawa 1400 lat temu, podczas gdy wy wciąż dyskutowaliście o tym, czy kobiety mają dusze"; "przepraszam za wynalezienie chirurgii, kawy, uniwersytetów, algebry, szpitali, szczoteczek do zębów, szczepionek i liczb"; "Przepraszam, że założycielką najstarszego na świcie uniwersytetu była muzułmanka Fatima al-Fihri" – tweetują wkurzeni muzułmanie.

Islam to nie tylko ISIS Zabawne, choć i pełne goryczy wpisy mają przypomnieć światu, że islam to nie tylko czarne sztandary ISIS i filmy z egzekucji, ale też ogromny wkład w rozwój cywilizacji. Bez ibn Chalduna nie byłoby ekonomii czy socjologii w takim kształcie, w jakim znamy je obecnie, a bez lekarzy – choćby Avicenny, który jako jeden z pierwszych zwrócił uwagę na psychikę chorego – medycyny na takim poziomie, na jakim jest obecnie.

Tweetujący muzułmanie chcą przypomnieć, że od rozprawy al-dżabr al-Chwarizmiego o równaniach pochodzi słowo „algebra”, a arabskimi liczbami posługujemy się do dziś na całym świecie.

Twitter

Czy opatrzone hashtagami akcje w mediach społecznościowych mają szansę zatrzymać narastającą niechęć do muzułmanów? W USA, jak wynika z badań Paw Research Center, połowa społeczeństwa uważa, że islam, bardziej niż inne religie, zachęca do przemocy.

Może nie tyle zmienić sposób postrzegania islamu, co raczej zasygnalizować, że muzułmanin to też człowiek a ludzie są przecież różni. Działają tu dwa mechanizmy. Po pierwsze, islam wydaje się homogeniczny - a zatem każdy muzułmanin jest taki sam. Po drugie, muzułmanie postrzegani są przede wszystkim przez pryzmat swojej religii, która ma determinować ich zachowanie i sposób myślenia. To dlatego tak bardzo dziwimy się widząc muzułmanina, który np. pije piwo, a nie zwracamy uwagi na to, że spora część Polaków (katolików) łamie przykazanie nr 6.

dr Katarzyna Górak-Sosnowska, SGH

Tym razem oba mechanizmy działają ze zdwojoną siłą. – Powstał bowiem twór o nazwie Państwo Muzułmańskie, które samą swoją nazwą rości sobie prawo do bycia państwem i wizytówką islamu. Kupujemy ten obraz nakładając go na cały islam. Państwo Muzułmańskie stało się spełnieniem najczarniejszych obaw krytyków islamu, którzy teraz mogą mówić "a nie mówiliśmy" – dodaje dr Górak-Sosnowska.

Reżim syryjski to też terroryści Muzułmanie, którzy biorą udział w akcji, mówią "nie" narracji uprawianej przez takich antyislamskich aktywistów, jak Brigitte Gabriel, która ostatnio potępiła rzekome dążenie „180 do 300 mln muzułmanów do podboju i zniszczenia zachodniej cywilizacji”. Mówią "nie" retoryce, w której umiarkowana społeczność muzułmańska nazywana jest „bezużyteczną”, ponieważ nie czyni wystarczających wysiłków dążących do aktywnego przeciwstawiania się dżihadystom. Mówi nie dyskursowi, w którym religia utożsamiana jest w wojną.

– Błędem jest stawianie znaku równości między terroryzmem a islamem, podobnie jak błędem jest stosowanie zbiorowej odpowiedzialności i oczekiwanie od muzułmanów, że nagle zaczną przepraszać Zachód za działania ISIS. Zapominamy, że oni również padają ofiarami terroru – mówi dr Krzysztof Liedel z Centrum Badań nad Terroryzmem.

Wina za morderstwo To zdanie podziela Samer Masri z fundacji Wolna Syria, który przekonuje, że ta odsłona terroru przerażająca obecnie Zachód, to nic nowego. W Syrii dzieje się to od lat. – My od dawna wiedzieliśmy, że reżim zamordował 200 tys. osób, ale na to nikt nie reagował, choć tam też pojawiały się motywy religijne w kontekście szyitów i sunnitów. Potem wszedł ISIS i mordował syryjską opozycję – dla nas to byli terroryści. Nagle ISIS nagrywa kilka filmów, na których giną zachodni dziennikarze, i świat mówi o terroryzmie – my to wiemy od dawna, bo takich filmów z przedstawicielami opozycji, mordowanych, były setki. Tylko nikt o tym nie mówił – wyjaśnia działacz.

Fot. Twitter.com

Akcje #NotInMyName i #MuslimApologies pokazują w pewnej skali, jak przebiegają linie podziału w świecie muzułmańskim oraz jak ogromny wpływ ma na nie postawa Zachodu. – Część ludzi zaczęła sympatyzować z ISIS, a nawet bronić tej organizacji, a to dlatego, że w atakach, które prowadzi USA na terenie Syrii, w ostatnich dniach zginęło wielu członków opozycji. Aktywiści sygnalizują, że w tych nalotach zginęło wielu przedstawicieli Syryjskiej Wolnej Armii. To powoduje, że wiele osób zaczęło być przeciwko Ameryce, a ta zmiana nastąpiła właściwie z dnia na dzień. Widzą to tak: ISIS to zło, ale USA – większe zło – mówi Masri. Druga część kibicuje Amerykanom – podsumowuje Samer Masri.