Pozostawiona przez Tuska sama sobie Ewa Kopacz, popełniająca błąd za błędem. Do tego okopujący się w swoich resortach Schetyna i Grabarczyk, szykujący się do bratobójczej walki - to ostatni krajobraz rządu i Platformy Obywatelskiej.

REKLAMA

Czy leci z nami pilot ?

Według zapewnień liderów PO wszystko miało wyglądać inaczej. Nowy rząd z nową energią, zjednoczona partia opromieniona europejskim awansem swojego lidera. Ale lider zachowuje się jak przedszkolak, który porzucił swoje zabawki i już spoza piaskownicy przygląda się jak inne dzieci wyrywają je sobie z rąk.
Jeden z wysoko postawionych polityków PO tłumaczy, że coś złamało się w Donaldzie Tusku w połowie czerwca po konferencji prasowej. Musiał się na niej musiał się tłumaczyć z wejścia ABW do redakcji "Wprost". Na tej konferencji usłyszał od redaktor Moniki Olejnik: "całe środowisko dziennikarskie jest przeciwko panu". Tusk miał wtedy zrozumieć, że może skończyć jak Jerzy Buzek, krytykowany przez wszystkich, ze znikomym poparciem społecznym. Zdecydował, że jeśli dostanie propozycję wyjazdu do Brukseli, to ją przyjmie.
Od dymisji swojego rządu Tusk jest nieobecny w polityce. Pytamy o to polityków Platformy. Są tak samo zdziwieni postawą wodza, jak my. Jeden z nich przytacza, jego zdaniem wyjaśniającą wszystko, anegdotę. Tydzień temu Tusk był wraz z małżonką na uroczystości otwarcia w Gdańsku Teatru Szekspirowskiego. Był bez swojej energii, jakby nieobecny. Wśród najbliższych miał powiedzieć: „Teraz wiem jak to jest być jak Lady Makbet”.
Czyżby refleksja nasunęła mu się po słowach bohaterki Szekspirowskiego dramatu: ”Masz ambicję, chciałbyś być wielkim, lecz wszystko chcesz zdobyć bez nikczemności. Chciałbyś zajść wysoko i pozostać czystym”?
Rozmówcy naTemat w PO nie są w stanie podać przyczyny dlaczego tak widoczna kiedyś chemia między Tuskiem a Kopacz gdzieś się ulotniła. Kilka dni temu dziennikarze "Faktów" TVN nagrali rozmowę byłego szefa rządu z minister kultury Małgorzatą Omilanowską. – Rozmawiałem z nią później, siedziała załamana. Ale absolutnie załamana – mówił Tusk o Kopacz.
Nie była to przypadkowa wypowiedz. Stosunki Tusk-Kopacz ochłodziły się w trakcie układania gabinetu Kopacz. Być może chodzi o wzięcie do rządu Grzegorza Schetyny, który jak mówi Janusz Palikot "leżał już w politycznej trumnie". Także ostanie wysunięcie Elżbiety Radziszewskiej na stanowisko wicemarszałka Sejmu według naszych rozmówców miało zdenerwować Tuska.

Kopacz bez wsparcia

Tusk pozostawia po sobie w Kancelarii Premiera spaloną ziemię. Jego zaufany człowiek, mózg od PR-u i twórca sukcesów wizerunkowych, Igor Ostachowicz odszedł z dnia na dzień do biznesu. Decyzja zaskoczyła szeregowych posłów PO i wywołała falę krytyki w mediach.
Polityczne emocje wzbudza też przyszłość przybocznego Tuska - ministra Pawła Grasia. Wersje zmieniają się jak w kalejdoskopie. "Ma zostać w kraju i pilnować partii" - mówią jedni posłowie PO. "Ma wyjechać do Brukseli" - odpowiadają inni.
W klubie PO można usłyszeć, że chrapkę na stanowisko sekretarza generalnego partii ma po Grasiu Andrzej Biernat. Frakcja Grabarczyka, zwana spółdzielnią miała ponoć obiecać Ewie Kopacz pomoc właśnie za poparcie kandydatury Biernata. Najnowsza wersja przyszłości Grasia brzmi: wyjeżdża z Tuskiem, ale funkcji w partii nie odda.

Wyścig zbrojeń

Budynki resortów sprawiedliwości, rządzonego przez Grabarczyka i spraw zagranicznych, który zajął Schetyna, dzieli odległość 450 metrów. Od powołania nowego rządu ministerstwa oddalają się od siebie mentalnie w postępie geometrycznym. Narasta psychoza.
– Czarek mówi, że Schet się zbroi, Schet mówi ze to Czarek się zbroi – relacjonuje polityk PO.
Dodaje, że początkowo Schetyna miał pretensje do Andrzeja Halickiego, że ten zdecydował się wejść do rządu bez rozmowy z nim. Ale z Halickiego Schetyna może mieć w wojnie o odzyskanie wpływów w partii duży pożytek.
Minister administracji ma przecież pod sobą wojewodów. Blady strach padł szczególnie na działaczy z Dolnego Śląska, którzy wbrew Schetynie układają się z Prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewicza. Wszyscy czekają na polityczną czystkę. Cześć polityków PO, z obawy przed zakusami Schetyny, podpowiada premier Kopacz, aby wprowadziła zasadę, że zwolnienie wojewody wymaga kontrasygnaty premiera.

Schetyna reaktywacja

Politycy PO opisują charakterystyczny obrazek z ostatniego posiedzenia klubu PO. Na klubie Schetynę otoczył wianuszek gratulujących mu posłów, ściskających mu dłonie, robiących sobie z nim zdjęcia. Jakże różniło się to od scen z ostatnich miesięcy kiedy wokół Grzegorza kręcili się tylko Halicki czy Grupiński.
Wewnętrzne rozdźwięki nie ominęły też spółdzielni Grabarczyka. Były przewodniczący klubu PO Tomasz Tomczykiewicz razem z działaczami ze Śląska ma pretensje, że wszystkie stanowiska obsadzają koledzy z Łodzi, lub kojarzeni z tym regionem jak wspomniana Elżbieta Radziszewska, która została wicemarszałkiem Sejmu.
Nowy konflikt rozgorzał też na linii Biernacki-Grabarczyk. Były minister sprawiedliwości ma pretensje o bezpardonowe zwolnienie wiceministra Michała Królikowskiego. Ten miał według Biernackiego dokończyć w resorcie prace nad zmianami w kodeksie karnym. Królikowski chciał sam odejść z ministerstwa na jesieni.
Tymczasem Grabarczyk zrobił szopkę z jego zwolnieniem, zarzucając mu, że ten "przekroczył granice zaangażowania ideowego". Między nowym ministrem a jego zastępcą istnieją fundamentalne różnice w kwestiach ideologicznych ale sposób, w jaki wyrzucono konserwatystę Królikowskiego był ekspresowy i mało delikatny.
Marek Biernacki ma też pretensje do swojego następcy, za ten że już w pierwszym wywiadzie radiowym go skrytykował. Zwyczajowo nowi ministrowie przez kilka tygodni po objęciu resortu wstrzymują się od rozjeżdżania tych, po których przejęli urząd.
Kolejna wojna rozpocznie się już niedługo o stanowisko szefa klubu PO. Ambicje na objęcie tej funkcji ma też konserwatysta Marek Biernacki. Nikt jednak w klubie PO nie wie co się zdarzy. Partia i klub przypominają dziś porozsypywane puzzle, które ktoś musi złożyć w nowy obrazek. Tylko kto? Czyżby do partyjnej gry musiał się włączyć rosnący w siłę Radosław Sikorski?