
Donald Tusk zabrał głos w sprawie swojego byłego współpracownika Igora Ostachowicza. Były premier zaznaczył, że nie ma wątpliwości co do jego kompetencji. Przyznał jednak, że "wyszło niezręcznie".
Nagrany w nietypowej scenerii, bo przez siatkę boiska w Konstancinie-Jeziornej, Donald Tusk przyznał, że nominacja jednego z jego najbliższych współpracowników na członka zarządu Orlenu tuż po zaprzysiężeniu nowego rządu może źle wyglądać.
Donald Tusk
Donald Tusk powiedział również, że chciał by Igor Ostachowicz wraz z nim rozpoczął pracę w Europie. Zdaniem byłego premiera, "wyszło średnio, ale nie ma w tym nic dwuznacznego".
O sprawie Igora Ostachowicza jest głośno w mediach już od kilku dni, szczególnie na prawicy. Głos w tej sprawie zabrał także Tomasz Lis. – Umówmy się, gdyby Ostachowicz był niekompetentny i nazywał się Kowalski, a przede wszystkim, gdyby nie był doradcą Tuska, nikt by się jego miejscem w zarządzie Orlenu i zarobkami nie przejął – stwierdził w swoim felietonie.
Źródło: TVN24.pl
