Mężczyzna trzyma "Strzałę-2"
Mężczyzna trzyma "Strzałę-2" Fot. curse thee / youtube.com

MON zapewnia, że sprzedaż przeciwlotniczych pocisków rakietowych „Strzała-2M” prywatnej firmie nie naruszyła prawa. Niemniej w piątek poinformowano, że Żandarmeria Wojskowa zabezpieczyła sprzedane pociski, wyrzutnie oraz dotyczącą sprzętu dokumentację.

REKLAMA
O zabezpieczeniu pocisków poinformował płk Jacek Sońta, rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej, zaznaczając, że Żandarmeria Wojskowa prowadzi standardowe działania, które zleciła jej Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Sprawę sprzedaży „Strzał” bada również Departament Kontroli MON.
logo
Twitter.com
logo
Twitter.com
153 pociski, obsługujące je wyrzutnie oraz mechanizmy startowe zostały sprzedane przez Agencję Mienia Wojskowego w 2012 roku. Stacja TVN24 ustaliła, że przetarg wygrała firma ze Śląska, która posiada koncesję na obrót bronią. Firma odsprzedała „Strzały” przedsiębiorcy z Wielkopolski, który również posiada koncesje na obrót bronią.
Przedsiębiorca chciał sprzedać poradzieckie pociski w Czechach, dlatego poprosił Ministerstwo Gospodarki o zgodę na eksport broni. Resort zgody jednak nie udzielił, ponieważ w tym przypadku sprzedaż „Strzał” za granicę mogłaby naruszyć zapisy traktatu z Wassenaar. Te mówią, że przenośnymi przeciwlotniczymi zestawami rakietowymi mogą handlować wyłącznie rządy oraz ich agendy.
MON uważa, że sprzedaż pocisków, które miały zostać pozbawione cech bojowych, nie naruszyła prawa. – AMW nie miała wiedzy, że polska firma docelowo chciała te rakiety eksportować do Czech. Najistotniejszych aspektem jest jednak to, że Agencja nie sprzedała tego mienia kontrahentowi zagranicznemu, tylko podmiotowi krajowemu, który dysponował odpowiednią koncesją – zaznaczył płk Sońta.
źródło: TVN24