
NATO jest w stanie błyskawicznie zareagować i pomóc Polsce w razie jakiegokolwiek naruszenia naszej granicy – zapewnia wicepremier i minister obrony Tomasz Siemoniak. Przekonuje też, że nasz kraj musi zbroić się na własną rękę, bo jesteśmy zbyt ważnym ogniwem NATO, by zdawać się tylko na innych.
„Wojną propagandową” nazywa Tomasz Siemoniak słowa Władimira Putina, który miał stwierdzić, że jego wojska mogą dotrzeć do Warszawy w ciągu dwóch dni. Przekonuje też, że dzisiejsza wojna jest inna niż ta w XX wieku, bo nie ma linii frontu i wielkich zgrupowań wojsk. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” wicepremier wyjaśnia, że kluczem jest utrzymanie kontroli nad przestrzenią powietrzną, a w tym NATO jest nam w stanie pomóc natychmiast.
Tomasz Siemoniak
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” wicepremier tłumaczy też jak Polska zareagowałaby na pojawienie się grupy zielonych ludzików. Mówi, że najpierw zajęłyby się nimi służby MSW ze wsparciem armii. Zastrzega jednak, by nie kreślić analogii z Krymem czy Donbasem, bo inaczej niż tam kontrolujemy granicę, a zielone ludziki nie miałyby wsparcia w ludności lokalnej.
Źródło: "Rzeczpospolita"
