
Po serii skandali z rachunkami nawet na milion złotych i sprawami sądowymi w całym kraju, znana marka Cocomo zniknęła z rynku. W jej miejsce pojawiły się nowe szyldy, ale z tym samym właścicielem. Teraz znów jest głośno o klubach go-go za sprawą śmiertelnego pobicia do jakiego miało dość przed wrocławskim Pasion. Ochroniarz klubu uderzył mężczyznę, który zmarł na skutek odniesionych obrażeń.
REKLAMA
Sprawę w "Wyborczej" anonimowo opisuje świadek zdarzenia. – To było nocą z niedzieli na poniedziałek, z 21 na 22 września. Ochrona klubu, już wcześniej słynąca z przemocy, pobiła jednego z gości klubu. Mężczyzna dostał pięścią w twarz, uderzył głową w ścianę i stracił przytomność. Potem się okazało, że doznał poważnych obrażeń czaszki i zapadł w śpiączkę. Z klubu mężczyznę zabrała karetka pogotowia.
Śledztwo prowadzi wrocławska prokuratura, która zna już tożsamość ochroniarza. Jak wynika z doniesień dziennika, mężczyzna "uciekł i się ukrywa".
Dwa wrocławskie klubu Cocomo zostały zastąpione nowymi. Okazuje się, że nowe są jedynie nazwy – Pasion i Princess. Nie zmieniła się lokalizacja, personel i właściciel – Agencja Reklamowo-Marketingowa "Event" z Krakowa oraz Agencja Reklamowo-Marketingową "Galileo" z Warszawy.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
