
„Nie ostrzegaj, bo nie wiesz, kogo ostrzegasz”. Pod takim hasłem Komenda Powiatowa Policji w Żywcu prowadzi kampanię zachęcającą kierowców do tego, by nie informowali światłami o stojącym przy drodze patrolu drogówki. Kampania nie spotkała się z ciepłym przyjęciem.
REKLAMA
Wielu internautów jest bowiem urażonych tym, że policja namawia do "uznawania wszystkich mijanych kierowców za przestępców”. – Dlaczego zakładają, że każdy jest złodziejem lub pijany itd. Tych ludzi jest procent, a karzą wszystkich w imię bezpieczeństwa. Czemu nie pomagają kierowcom i nie uczą podstaw, tylko karzą za prędkość? – zapytał jeden z komentatorów.
Policja przekonuje jednak, że przesłanie kampanii jest jak najbardziej zasadne. O jej dobrych stronach mówił w studiu TVN24 także psycholog Andrzej Komorowski, przypominając, że w Polsce wciąż funkcjonuje nastawienie, które nakazuje widzieć w policjantach okupantów, zaborców, wrogów społeczeństwa.
– Zatraciliśmy wspólnotę, ale kiedy się trzeba zjednoczyć, żeby drugiego ostrzec, to zapominamy o tym, że rzeczywiście ten człowiek może być bandziorem, pedofilem, albo że ukradł przed chwilą sąsiadom to, co wiezie w bagażniku – zaznaczył Komorowski.
Podobne argumenty podaje sama Komenda Powiatowa Policji w Żywcu. – Zanim kogoś ostrzeżesz, pomyśl, kogo ostrzegasz. Czy wiesz, kto siedzi za kierownicą mijanego samochodu? W ten sposób możemy dać sygnał nietrzeźwemu kierowcy, włamywaczowi czy nawet zabójcy. Jakie mogą być tego konsekwencje, pokazuje film promujący kampanię – napisano na stronie komendy.
