Mariusz Dzierżawski, kandydat narodowców na prezydenta Warszawy: Ceny biletów są ważne, ale fundamentem jest dobro

Mariusz Dzierżawski, kandydat narodowców na prezydenta Warszawy: Ceny biletów są ważne, ale fundamentem jest dobro
Mariusz Dzierżawski, kandydat narodowców na prezydenta Warszawy: Ceny biletów są ważne, ale fundamentem jest dobro Fot. Paweł Sowa / Agencja Gazeta
Ruch Narodowy wystawił do wyborów Mariusza Dzierżawskiego, znanego głównie z walki o zaostrzenie prawa aborcyjnego. – Ceny biletów w komunikacji miejskiej są istotne dla wielu ludzi, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że każda wspólnota ludzka jest zbudowana na określeniu tego, co jest dobre a co złe – mówi Dzierżawski w "Bez autoryzacji".


Pan również uważa, że proponowanie takiej akademickiej dyskusji o kazirodztwie jest niedopuszczalne? Profesor Hartman mówi, że nie jest za legalizacją.

Śmieszy mnie takie stawianie sprawy. Oczywiście, że celem pana Hartmana, który jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności jest profesorem uniwersytetu, jest uznanie kazirodztwa za normę. Kiedy mówi, że jemu chodzi tylko o dyskusję, to tylko wybieg.

Jest oczywiste, że celem Hartmana jest obalenie tych norm moralnych, które stworzyły naszą cywilizację. To człowiek, który chce zniszczyć prawo moralne, a to co mówi o kazirodztwie jest tego przykładem.

Czy powinna go za to spotkać kara także na uczelni? Tam dopuszczalny zakres dyskusji powinien być szerszy niż w mediach czy polityce.

Czy głoszenie poglądów niemoralnych powinno być dopuszczalne? Moim zdaniem nie, tak jak nawoływanie do mordowania Żydów. Gdyby ktoś powiedział, że chce tylko rozpocząć dyskusję o możliwości zabijania żydów, to wiadomo jak by został potraktowany. I słusznie.

Ludzie, którzy chcą niszczyć podstawy moralne społeczeństwa powinni mieć utrudnione możliwości działania. To głoszenie haniebnych rzeczy. Cieszę się, że władze UJ skierowały tę sprawę do rzecznika dyscyplinarnego.

A gdybyśmy mieli konserwatywnego naukowca, którego liberalne władze uczelni chciałyby ukarać za mówienie o naukach Biblii i teorii kreacjonizmu, też by pan im przyklasnął?

Nie chodzi o etykiety typu prawica, lewica czy konserwatyzm, ale o to, by nie pochwalać zła. Rzecz nie w tym, czy ktoś jest prawicowcem czy lewicowcem, ale czy nawołuje do zła. Jeśli to robi, to wszystko jedno jakie ma poglądy. Powinien za to odpowiadać.

Pogodził się pan z tym, że podczas kampanii samorządowej będzie pan pytany właśnie o takie tematy, a nie o to, jak chce pan rządzić Warszawą? Jest pan człowiekiem jednej sprawy, zupełnie niekojarzonym z polityką samorządową.

Czy się pogodziłem? To złe sformułowanie. Jestem zadowolony z takich pytań, bo trzeba się zajmować sprawami fundamentalnymi. Oczywiście ceny biletów w komunikacji miejskiej są istotne dla wielu ludzi, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że każda wspólnota ludzka jest zbudowana na określeniu tego, co jest dobre a co złe. Jeśli przychodzą ludzie, którzy mówią, że zło jest dobrem, to oni niszczą wspólnotę. Cieszę się, że mogę się zajmować tak zasadniczymi sprawami.


Ale jaki wpływ na to, czy szybko zbudują mi drogę albo chodnik ma to, czy prezydentem jest katolik czy niewierzący?

Nie chodzi o wyznanie, ale o uczciwość. Wystarczy spojrzeć na budowę autostrad czy rządy jednej z poprzednich ekip w Warszawie, kilkanaście lat temu, żeby zobaczyć, że inwestycje były prowadzone niegospodarnie. Jest oczywiste, że w życiu prywatnym każdy woli mieć do czynienia z ludźmi uczciwymi.

Nawet jeśli ktoś się zna na swoim fachu, ale jest nieuczciwy, jak może się przydarzyć w wielu zawodach, nie chcemy mieć z nim do czynienia, bo może się okazać, że ów świetny fachowiec wymontował nam z samochodu dobrą część, a wstawił wadliwą. Uczciwość jest pożądana w każdej sytuacji.

Przecież nie jest tak, że jak ktoś nie jest katolikiem, to jest automatycznie złodziejem.

Oczywiście. Ja przez większość życia byłem ateistą i nie domagam się, by prezydentem Warszawy był katolik. Mnie wystarczy, żeby to był przyzwoity człowiek, który nie jest obłudnikiem, nie kłamie, nie powie, że podziela wartości prof. Chazana, a następnie go zwalnia.

Nie domagam się wprowadzenia państwa wyznaniowego ani sprawowania posad publicznych tylko przez katolików. To nihiliści i ateiści z partii Palikota domagają się, by kluczowe stanowiska mogli pełnić tylko ateiści. Gdyby ludzi z tej partii było więcej, chcieliby, żeby wszystkie stanowiska mogli zajmować ateiści. Nie jestem sekciarzem, sekciarzami są nihiliści z partii Palikota.

Rozumiem więc, że w swojej kampanii nie będzie pan wykorzystywał argumentu swojej wiary?

Oczywiście. Nie chodzi o to, że ktoś się deklaruje jako katolik. Wystarczy spojrzeć na panią Gronkiewicz-Waltz, która wielokrotnie podkreślała swój katolicyzm, a później łamała zasady wiary. Nie chodzi o piękne słówka, ale o czyny i o uczciwość. Bo człowiek, który mówi, że jest katolikiem, a później postępuje sprzecznie z wiarą, jest po prostu obłudnikiem. A nikt normalny nie chce, żeby rządzili nim obłudnicy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Watchmen" to telewizyjne wydarzenie na miarę "Czarnobyla". Ale serial HBO wkurzył Amerykę
MamaDu 0 0Szkolne konkursy plastyczne to farsa. Psycholożka opisała jeden z nich i się zaczęło...
MOTO 0 0Skoda Kodiaq, Karoq, Kamiq. Nazwy podobne, ale auta różne. Najlepiej wyjaśnia to… Krystyna Czubówna
0 0O pracy w tym miejscu marzą tysiące. Właśnie ruszyła rekrutacja dla Polaków
0 0Możesz się pozbyć boomboxa. Ten niezniszczalny głośnik stanie się sercem każdej imprezy
0 0Przebranie Tosi na szkolny konkurs na ustach wielu Polaków. Zareagowała sama Tokarczuk
FELIETON LIBERSKIEGO 0 0Co po Tusku? Jeśli opozycja nie wyłoni jednego kandydata, przegra po raz kolejny
0 0"Niewykluczone, że będzie to Senat trudny". Tak Duda otworzył posiedzenie izby wyższej
0 0101 lat polskiej muzyki w 7 minut. Film uczniów z Dąbrowy Górniczej trzeba zobaczyć!
dad:HERO 0 0"Trzeba mieć do kogo wracać..." płk Kruczyński z GROM o tym, jak być komandosem i ojcem