Aktor Henryk Gołębiewski szuka pracy i apeluje na Facebooku. "Dostajesz nagrodę, przygotuj się na bezrobocie"

Aktor Henryk Gołębiewski szuka pracuje i apeluje na Facebooku. "Dostajesz nagrodę, przygotuj się na bezrobocie"
Aktor Henryk Gołębiewski szuka pracuje i apeluje na Facebooku. "Dostajesz nagrodę, przygotuj się na bezrobocie" Fot. screen youtube / screen Facebook
Pomimo wielu ról w serialach i wcześniej w dużych filmach, popularny aktor Henryk Gołębiewski nie mógł znaleźć ostatnio pracy. Kilka dni od zamieszczenia ogłoszenia w serwisie społecznościowym, w którym oferował swoje usługi remontowe, wystarczyło do zapełnienia jego kalendarza na najbliższe tygodnie. – Ludzie mogą mu powierzyć malowanie, ale dobrze byłoby żeby odezwali się decydenci filmowi, bo tutaj się jego talent najbardziej objawia – stwierdza jeden z naszych rozmówców.


Pikadorek, Poldek czy Cegiełka. Dla innych po prostu Edi. Jego życie mogłoby posłużyć do wypełnienia scenariusza niejednego filmu. Imał się różnych zajęć, był m.in. parkingowym czy budowlańcem. Z zamiłowania aktor – choć nie ma wykształcenia aktorskiego. Naturszczyk, który często na planie filmowym gra sam siebie. Obecnie na ekranie czy deskach teatru już niestety coraz rzadziej.


Od bohatera do zera i odwrotnie
– To bardzo dramatyczny apel – mówi zaskoczony Jacek Barciak, który od nas dowiedział się o całej sprawie. Aktor, który wraz Henrykiem Gołębiewskim stworzył magiczny duet bohaterów w "Edim" przekonuje, że "żyjemy w dziwnym kraju, w którym kompletnie nie docenia się zasług".

Swój początek z aktorstwem Gołębiewski zawdzięcza swojemu sąsiadowi. Szczęśliwie był nim Janusz Nasfeter – reżyser m.in. filmów: "Ten okrutny, nikczemny chłopak" czy "Abel, twój brat". To dzięki niemu Gołębiewski zadebiutował w 1970 roku. Z całej grupy dzieci zaproszonej na plan przez Nasfetera tylko "Edi" dostał rolę. – Młodzieńce lata to była zabawa. Tak samo jak na podwórku, tylko trzeba było się trochę poduczyć – wyznawał aktor w jednym z wywiadów.


Pod koniec lat 70-tych jego kariera aktorska urywa się. Na powrót widzowie będą musieli poczekać 20 lat. W międzyczasie Gołębiewski chwyta się każdego zajęcia zarobkowego. W jego życiu pojawił się też alkohol. Z niebytu powrócił pod koniec lat 90-tych za sprawą Jerzego Gudejki. Nie grał jednak pierwszoplanowych ról. Prawdziwy come back aktor zaliczył w 2002 roku, wcielając się w rolę złomiarza "Ediego" w filmie Piotra Trzaskalskiego. Tym samym Gołębiewski trafił do pierwszej ligi aktorskiej w Polsce.
Wielki powrót
Za niezwykle autentyczną grę aktor został nagrodzony Złotą Kaczką w 2003 roku. W tym samym roku film ten zdobył Nagrodę Publiczności na rozdaniu Orłów. Gołębiewski był nominowany do najlepszej głównej roli męskiej, ale tutaj bezkonkurencyjny był Marek Kondrat w "Dniu Świra". Nota bene, w filmie tym epizod miał też sam Gołębiewski, który wcielił się w robotnika kolejowego. Więcej szczęścia miał Jureczek, czyli Jacek Braciak, który zagrał u boku Ediego. Aktor wygrał wówczas w kategorii najlepsza drugoplanowa rola męska.

– Pamiętam, że wszyscy byli po tym filmie przekonani i sam Heniek również, że od teraz będzie dalej grał. Nie utrzymuję z nim kontaktów prywatnych i trudno mi powiedzieć, co się złożyło na jego bezrobocie, może jakieś względy pozazawodowe – zastanawia się Braciak.

Gołębiewski przyznaje, że rola Ediego była jego najtrudniejszą w życiu. Aktor w czasie przygotowań do filmu wszedł w środowisko złomiarzy. Nauczył się rozróżniać miedź od aluminium czy mosiądzu i profesjonalnie zgniatać puszki.

– Już po "Edim" okazało się prawdą, to co kiedyś powiedział mi wspaniały operator Krzysztof Ptak: "Jacek, dostałeś nagrodę, to przygotuj się na bezrobocie" – tłumaczy Braciak. Podkreśla, że to dziwny rodzaj schizofrenii – środowisko, które nagradza i docenia, nie proponuje pracy. – Powinien być to normalny proces, a tak nie jest. To jest bardzo krzywdzące stosunku do Heńka – dodaje.
Jacek Braciak, aktor

Rozumiem, że publiczność może przyzwyczaić się do pewnego wizerunku i czegoś takiego może oczekiwać. Ale twórcy? Szokujące jest to, że oni w większości są pozbawieni wyobraźni i nie traktują aktora bezsprzecznie utalentowanego, jakim jest Heńkiem, jako człowieka, który może zrobić różne rzeczy – on absolutnie by temu podołał

Zapomniany aktor
Dla "Poldka" pojawiały się kolejne propozycje gry, ale niestety już jedynie epizody w serialach i mniej ważnych bohaterów. Bardzo często były to role bezdomnych, złomiarzy, alkoholików, chłopów czy robotników. – U nas widziano go jedynie w rolach złomiarzy. Zadziwiające, że ludzie, którzy się tym zajmują, nie mają wyobraźni. Tak, zagrał złomiarza i człowieka wrażliwego, ale z taką twarzą miałby grać tylko morderców? – pyta retorycznie Braciak.

Widzowie mogli zobaczyć Gołębiewskiego m.in. w "Galerii", "Na dobre i na złe", "M jak miłość", "Rodzince", "Kryminalnych", "Ojcu Mateuszu", "Barwach szczęścia" czy "Czasie honoru". Z filmów pełnometrażowych w ostatnich latach dwukrotnie pojawił się w dziełach Wojciecha Smarzowskiego – "Drogówce" i pod "Mocnym aniołem". Też jednak epizodycznie.

Kiedy wrócił do filmów, jego partnerka, a obecnie żona miała powiedzieć, że prawdziwym aktorem będzie wtedy, kiedy zacznie grać w teatrze. Teraz "Ediego" możemy zobaczyć m.in. w spektaklu "Goło i wesoło" w teatrze Capitol. Z tym przestawieniem aktorzy jeżdżą po całym kraju. Wcześniej Gołębiewski występował też na deskach warszawskiego Palladium w sztuce "Nie ma solidarności bez miłości".

W 2008 roku powiększyła się rodzina Gołębiewskich. Aktor szukał pracy nie tylko na planie filmowym. Choć nie było łatwo, nie brakowało mu determinacji i nie wybrzydzał jeśli pojawiała się oferta zatrudnienia, choćby czasowego. – Nie będę przecież jak filmowy Edi chodził po ulicy i zbierał puszki – przekonywał aktor w zeszłym roku.
– Dawniej na castingi przychodziły dwie osoby na jedną rolę, a teraz przychodzi pięć, czyli nastąpiło nasycenie rynku. Jest ciężko, ale nie czekam na gwiazdkę z nieba. W sierpniu i we wrześniu z kolegą pracowaliśmy na umowę zlecenie na budowie. Szukam każdej pracy, nie tylko na planie, bo chcę się jakoś utrzymać – zdradził Gołębiewski w programie "Pytanie na śniadanie".

Poszukiwanie pracy aktor przeniósł do internetu. Na swoim profilu na popularnym serwisie społecznościowych zamieścił krótką informację z ofertą swoich usług w roli złotej rączki. Odpowiedź w ciągu dni przerosła wyobrażenia chyba samego zainteresowanego, bo był zmuszony usunąć wpis ze swoim numerem telefonu od nadmiaru propozycji. – Wybaczcie, na razie usunąłem post w sprawie moich działań jako złotej rączki, bo było sporo zgłoszeń i nie chcę odmawiać – napisał aktor na Facebooku.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun

TRAGEDIA W TATRACH

ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem