
Julia Pierson podała się do dymisji - informują największe światowe agencje. To efekt wpadek, z których szefowa Secret Service we wtorek przez cztery godziny tłumaczyła się w Kongresie.
REKLAMA
Szefowa Secret Service wzięła na siebie pełną odpowiedzialność za incydent, w czasie którego prezydent Stanów Zjednoczonych wsiadł do windy z uzbrojonym mężczyzną. Jak się okazało, człowiek ten był wcześniej trzykrotnie karany za napaść. W windzie, pomimo ostrzeżeń agentów, nagrywał Baracka Obamę telefonem komórkowym i zachowywał się "w dziwny sposób".
Podejrzanego mężczyznę zatrzymano i sprawdzono dopiero po tym, jak prezydent USA wysiadł z windy. Wtedy właśnie oddał im broń, czego ochrona prezydenta nawet się nie spodziewała. Wcześniej, 19 września inny mężczyzna wkradł się do Białego Domu. Miał przy sobie nóż, a w jego pojeździe znaleziono 800 sztuk amunicji.
Julia Pierson była pierwszą kobietą, która stanęła na czele Secret Service. Na tym stanowisku zastąpiła Marka Sullivana. Pierson od sierpnia 2008 roku pełniła funkcję szefa sztabu.
– Julia posiada znakomite kwalifikacje do prowadzenia agencji, która nie tylko zabezpiecza Amerykanów podczas ważnych imprez oraz nasz system finansowy, ale także chroni naszych przywódców i najbliższych, w tym mnie – mówił wówczas Barack Obama.
Była już szefowa Secret Service pochodzi z Orlando. Karierę agenta specjalnego rozpoczęła w 1983 roku w terenowym biurze w Miami. W 2000 roku została awansowana na stanowisko agenta specjalnego d.s. operacji ochronnych.
Źródło: onet.pl
