Thom Yorke wydał płytę na torrentach.
Thom Yorke wydał płytę na torrentach. fot. screen BitTorrent Bundle

Internet zmienił rynek dystrybucji muzyki. Oczywistość. Na taką rzeczywistość można reagować na wiele różnych sposobów. Można osoby ściągające muzykę z sieci nazywać złodziejami albo przekonać rząd, żeby opodatkował smartfony. Można też wydawać swoje płyty w serwisach strumieniowych czy iTunes. Jest jeszcze inna droga, czyli własnoręczne udostępnianie płyt... na torrentach.

REKLAMA
Muzyk w świecie piratów
Thom Yorke, lider zespołu Radiohead, wydał swoją solową płytę na platformie BitTorrent Bundle. Tak, zgadza się. Zawodowy muzyk, który niedawno zbojkotował Spotify i inne serwisy strumieniowe teraz wszedł w partnerstwo z firmą, która zarabia m. in. na tym, że ludzie nie zgodnie z prawem dzielą się wszelkiego rodzaju plikami. Najwidoczniej wyszedł z założenia, że skoro torrentów nie można pokonać to warto się do tego swoistego ruchu przyłączyć.
Jednak trzeba zaznaczyć, że płyta "Tommorow's Modern Boxes" nie jest dostępna na BitTorrencie tak jak nielegalnie rozpowszechniane albumy innych wykonawców, filmy czy seriale. Jeśli chce się pobrać album Thoma Yorke trzeba zapłacić za niego 6 dol., co jest całkiem dobrą ceną jak za nowy album uznanego artysty. Należy też zainstalować, jeżeli nie ma się jeszcze zainstalowanego, klienta torrentów na swoim komputerze.
Za ten ruch Yorke'owi należą się brawa. Ze swoim albumem dotarł bezpośrednio do ludzi, którzy zapewne chętnie ściągnęliby jego muzykę, bo w ten sposób muzykę z sieci raczej nie pobierają przypadkowe osoby. Przy okazji jednak, zarobi na tym, że efekty jego pracy trafiły na torrenty. Czy będzie to komercyjny sukces? W ciągu pierwszych trzech dni dystrybucji album "Tommorow's Modern Boxes" pobrało 400 tys. osób.
Istnieje też jakiś cień szansy, że wyedukuje torrentowców i pokaże im, że płatności za dobra kultury wcale nie są takie bolesne. Przy okazji też wzrośnie i pozycja samych torrentów. Od teraz już nie będzie można mówić, że BitTorrent to piracki serwis, który ma w nosie artystów.
logo
Thom Yorke Fot. wonker/https://flic.kr/p/8e63Cp/CC BY 2.0/http://bit.ly/190ueJ3
Yorke nie był pierwszy
Decyzja Thoma Yorke może przysłużyć się całemu rynku muzycznemu, ponieważ to jasny sygnał gdzie w tej chwili można znaleźć pasjonatów muzyki. Może wytwórnie zaczną z większą sympatią podchodzić do torrentów? Do tej pory żaden bardziej rozpoznawalny artysta nie zdecydował się na ten ruch, ale to naprawdę ma szansę się udać.
Przed Yorkiem szlaki na torrentach przecierał m. in. komik Eddie Izzard. Płyta z jego stand-upem także jest dostępna na BitTorrent Bundle. Część materiałów jest do pobrania bez opłat, a za część trzeba zapłacić. W tym serwisie można również znaleźć album Moby'ego "Innocents". Dziesiątki mniej lub bardziej niszowych artystów udostępniło swoją muzykę w taki sposób jak Yorke.
Lider Radiohead jest znany z tego, że lubi eksperymentować. Jego zespół wydał kiedyś płytę i dystrybuował ją w formie "co łaską" - odbiorcy sami decydowali ile zapłacą za krążek. Dość szybko Yorke et consortes zaczęli wykorzystywać serwisy strumieniowe do rozpowszechniania swoje muzyki i promocji, lecz równie szybko stamtąd zniknęli.

Pójść drogą Yorke'a czy może ścieżką Bono?

Premiera albumu "Tommorow's Modern Boxes" to jednak jedno z dwóch ważnych wydarzeń, które sprawiają, że znów warto rozmawiać o modelach dystrybucji muzyki w internecie. Na początku września irlandzka formacja U2 weszła we współpracę z Apple. Ich ostatni album "Songs of innocence" trafił do iTunes zupełnie za darmo i na kilka miesięcy przed zwyczajną dystrybucją.
Teoretycznie jest to przepis na sukces. Dajesz ludziom coś za darmo i to coś na co fani zespołu musieli czekać kilka ładnych lat. Robisz wokół tego szum przy okazji premiery najnowszego iPhone'a. Po pierwszych dniach czterech dniach patrzysz na ilość pobrań albumu i możesz, znów teoretycznie, być z siebie zadowolony, bo 2 mln osób ściągnęło twoją płytę.
Niestety, eksperyment Apple i U2 trzeba uznać za porażkę. Sam pomysł jest świetny. Gorzej poszło z jego wykonaniem. Jak na tego typu projekt wybrano chyba nie ten zespół i fatalnym błędem okazało się to, że album "Songs of innocence" z automatu trafił na wszystkie urządzenia Apple. Ludzi zdenerwowali się, że wciska im się coś, czego niekoniecznie chcą. Sam krążek nie zebrał też najlepszych recenzji.
Po wpadce U2 zapewne nieprędko jakiś inny artysta bądź zespół zdecyduje się na taki ruch. Albo już nikt nigdy nie zaryzykuje rozdawania swojego albumu na iTunes kompletnie darmo. Natomiast decyzja Thoma Yorke'a spotkała się pozytywnym przyjęciem. Czy oznacza to, że torrenty to przyszłość muzyki?
- Trend kupowania muzyki bezpośrednio od artysty i przez internet będzie zyskiwał na znaczeniu i się rozwijał. Dla mnie, jako dla małego wydawcy, idealną sytuacją jest moment, w którym mogę wejść w relacje z odbiorcami bez pośrednika. Czy będzie to BitTorrent czy inny serwis jest kwestią drugorzędną - mówi Michał Wolski, muzyk i wydawca, twórca labelu Minicromusic Rec.