
Po tym, jak w piątek w Waszyngtonie hospitalizowano mężczyznę z objawami eboli, władze, w obawie przed wybuchem paniki, zapewniły obywateli, że nie ma groźby wybuchu epidemii w Stanach Zjednoczonych.
REKLAMA
– Mamy najlepszych lekarzy na świecie i najlepszą infrastrukturę zdrowotną na świecie. Prezydent USA ma pełne zaufanie, że da się opanować tego wirusa – powiedziała doradczyni Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego i walki z terroryzmem Lisa Monaco. Do tej pory wirusem zostało zainfekowanych pięciu obywateli USA. W kraju odnotowano tylko jeden przypadek.
O tym, że Waszyngton obawia się wybuchu paniki i robi wszystko, żeby uspokoić ludzi, świadczy fakt, że na konferencji w Białym Domu poza Lisą Monaco obecnych było czterech wysokich przedstawicieli administracji.
Anthony Fauci, dyrektor ds. chorób zakaźnych z Narodowego Instytutu Zdrowia przekonywał, że ebolą trudniej jest się zarazić niż grypą. Dowódca sił USA w Afryce gen. David Rodriguez wyjaśniał, jak wygląda walka z epidemią na tym kontynencie oraz dlaczego to właśnie tam trzeba zaangażować największe siły, by zwalczyć wirusa.
Władze zapewniają, że są przygotowane, by – w razie potrzeby – walczyć z wirusem.
Źródło:
tvn24.pl
tvn24.pl
