Mieszkańcy gminy atomu się boją i protestują.
Mieszkańcy gminy atomu się boją i protestują. Fot. Screen z "Faktów"

Australijska firma chce poszukiwać rud uranu na Dolnym Śląsku, między innymi na terenie gminy Stara Kamienica. Nie wiadomo jednak, czy dojdzie do realizacji inwestycji, a to z powodu protestów mieszkańców, którzy obawiają się o swoje zdrowie.

REKLAMA
– Piękny teren, tu są leśne tereny i to właśnie byłoby wielką stratą dla naszego krajobrazu – uważa wójt gminy Wojciech Poczynek. Mieszkańcy Śląska są tego samego zdania, dlatego już kilkakrotnie organizowali protesty przeciw poszukiwaniom i ewentualnemu wydobyciu rudy uranu. Teraz zapowiadają kolejne, jednak Krzysztof Bukowski, który reprezentuje spółkę z Australii, uspokaja, że z „przedsięwzięciem tym nie wiążą się żadne zagrożenia dla środowiska”. Dodaje, że zostało to potwierdzone w uzgodnieniach i opiniach wojewódzkiego inspektora sanitarnego.
Na razie sąd administracyjny odrzucił postanowienie zarządu gminy w sprawie możliwości przeprowadzenia międzynarodowego polsko-czeskiego postępowania środowiskowego. Naukowcy tłumaczą zaś, że uran wydobywa się w wielu miejscach na świecie. – Uran wydobywa się wszędzie na świecie i jeszcze nikt nigdzie od tego nie zginął – wyjaśnia prof. Adam Piestrzyński z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
W Polsce uran wydobywano w latach 1948-72, przede wszystkim w Sudetach, zaś o istnieniu rudy uranu wiedziano już w połowie lat 20. Pierwsze przedsiębiorstwo, które zajmowało się poszukiwaniem, wydobywanie, przerobem oraz eksportem uranu powstało decyzją dyrektora Centralnego Zarządu Przemysłu Hutniczego w styczniu 1948 roku.
Z badań polskich geologów wynika, że dziś mamy złoża uranu tak duże, że mogłyby być źródłem paliwa dla dwóch elektrowni atomowych na kilkadziesiąt lat.
Źródło:
tvn24.pl