
Surowa, formalna, niemal protekcjonalna w mowie ciała. Trudno określić, co rzeczywiście jest dla niej priorytetem - tak grupa analityków politycznych i konsultantów ds. wizerunku ocenia czwartkowe przesłuchanie Elżbiety Bieńkowskiej, kandydatki na komisarza UE. Wystąpienie byłej minister infrastruktury oceniono na 5/10. Najsłabiej spośród wszystkich kandydatów na komisarzy.
REKLAMA
Ta surowa ocena różni się od komentarzy polskich polityków. - Możemy być dumni z przyszłej pani komisarz. Na początku wyczuwało się niepotrzebną, choć zrozumiałą tremę. (...) Moim zdaniem dobrze zrobiła, budując swoją wiarygodność poprzez przywołanie swojej biografii, swoich dokonań w Polsce. Nie widzę żadnych znaków zapytania nad panią Bieńkowską - mówił były eurokomisarz ds. budżetu, obecnie poseł do PE, Janusz Lewandowski. Jerzy Buzek podkreślał, że ocena wypadła dobrze i "jest akceptacja". - Z tego wynika, że mamy komisarza - dodał.
Analitycy są innego zdania, choć ocenić mieli nie merytoryczne kompetencje kandydatów i treść ich wypowiedzi, ale zdolność do komunikacji. Zdaniem analityków w wystąpieniu Bieńkowskiej brakowało spójności, a ona sama wydawała się surowa i protekcjonalna. Zarzucano jej także, że na pytania odpowiadała w języku narodowym, choć przymówienie wygłosiła po angielsku.
Jej talent polityczny w dziesięciostopniowej skali oceniono na 5, wiarygodność na 6, energię na 7, zaś ciepło i zdolność do współpracy z ludźmi spoza Brukseli - na 4. Mimo surowej oceny prawdopodobieństwo zatwierdzenia jej kandydatury przez Parlament Europejski wynosi 9/10.
Źródło:
tokfm.pl
Źródło:
tokfm.pl
