
Po Syrii i Iraku coraz bardziej gorąco robi się także w Libanie. Jak donosi Al Jazeera, w weekend doszło do starć między syryjskimi islamistami a szyickim Hezbollahem, który musiał odeprzeć atak wdzierających się na libańską ziemię wrogów.
REKLAMA
Atak z Syrii przeprowadzili terroryści z sunnickiego, silnie powiązanego z Al-Kaidą ugrupowania Al-Nusra. O narastającym zagrożeniu na libańsko-syryjskiej granicy poinformowali sami bojownicy Hezbollahu, który również uznawany jest za organizację terrorystyczną, a przed wybuchem ostatnich konfliktów na Bliskim Wschodzie silne poparcie otrzymywał właśnie z Syrii rządzonej wówczas przez Baszara el-Asada.
Zagrożenie, iż Liban zostanie wkrótce wciągnięty w rozpętany przez Państwo Islamskie i jego sojuszników (za których można uznać Al-Nusrę) wojennego tygla ukazuje skomplikowany charakter wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Dla sunnickich terrorystów szyici z Hezbollahu są wrogami równie wielkimi, co Zachód.
Źródło: AlJazeera.com
