Facebook tłumaczy się z zamieszania wokół obowiązku podawania prawdziwych imion i nazwisk
Facebook tłumaczy się z zamieszania wokół obowiązku podawania prawdziwych imion i nazwisk Fot. Annette Shaff / shutterstock.com

Od ponad dwóch tygodni Facebook walczy z dużym kryzysem medialnym, który powiązany jest z regulaminem działania portalu i dotyczy używania prawdziwych imion i nazwisk na portalu. Kilkanaście dni temu, ktoś, wykorzystując istniejącą politykę sieci społecznościowej względem danych osobowych, zgłosił wiele kont osób transpłciowych jako fałszywe.

REKLAMA
Facebook zmuszony był poprosić osoby te o udowodnienie własnej tożsamości. W wielu przypadkach było to trudne, gdyż wiele osób ze środowiska LGTB (Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders) posługuje się w życiu prywatnym i zawodowym pseudonimami, różnymi od oficjalnych danych. W takim przypadku nie byli w stanie udowodnić, że np. podane na Facebooku imię jest tym, którym faktycznie posługują się w życiu. Spowodowało to wiele protestów osób powiązanych lub aktywnie działających w ruchu LGTB, a przedstawiciele sieci społecznościowej musieli odnieść się do całej sytuacji.
Chris Cox, jedna z osób odpowiedzialnych za Facebooka, napisał na swoim profilu obszerne wyjaśnienie całej sytuacji. Zaznaczył, że regulamin portalu wymaga podania przy zakładaniu konta imienia i nazwiska, którymi użytkownik posługuje się na co dzień. Nie jest wymagane, by używać swoich legalnych, nadanych z urzędu danych.
Oczywiście ma to sens, jeśli chcemy uniknąć sytuacji, gdy banda trolli jest w stanie podszywać się pod inne osoby i siać zamieszanie. Niemniej jednak polityka ta nie do końca sprawdza się w przypadku osób transpłciowych, np. drag queens. Chris Cox obiecał więc, że portal dostosuje politykę Facebooka w taki sposób, żeby była ona bardziej elastyczna. Nie wiemy jeszcze tylko, w jaki sposób to się stanie.
Źródło: Facebook
Autor artykułu: Paweł Kański (Obserwuj @PawelKanski na Twitterze), tekst pochodzi z serwisu Softonic