Naturalnie znaczy młodziej? Czy brak makijażu to wada czy zaleta?

Uśmiech odmładza, niezależnie od tego ile mamy lat. Makijaż? Niekoniecznie
Uśmiech odmładza, niezależnie od tego ile mamy lat. Makijaż? Niekoniecznie Fot. Shutterstock.com
Z akceptacją tego, jak wyglądamy jest trochę zabawnie. Zaczynamy siebie i swój wygląd lubić średnio w okolicach trzydziestki. Jesteśmy zadowolone ze swojego koloru włosów dopiero, kiedy pojawią się pierwsze siwe, a lubimy swoje oczy kiedy są już otoczone siecią „kurzych łapek”. Te zdania dotyczą tylko części z nas, a u niektórych akceptacja własnego wyglądu nie następuje nigdy i cały czas tkwi w nas pogoń za wyimaginowanym obrazem idealnej siebie. Ale czy tak zwany perfekcyjny wygląd jest zawsze na miejscu? I czy dla wszystkich perfekcyjny, oznacza to samo?


Samolot, godzina 6 rano. Siedzę wykąpana, ale z włosami związanymi w niedbały węzełek, w dresie i bez grama makijażu. W końcu jest 6, wstałam o 4, czyli jak dla mnie środku nocy i musiałaby mnie pomalować Bobbi Brown, żebym wyglądała na mniej zaspaną. Zresztą wstając o tak nieludzkiej porze ani przez myśl nie przeszło mi malowanie się (lenistwo? wygoda?po cholerę?).


Ale jak na osobę spostrzegawczą przystało, nie przestaję obserwować kobiet w moim otoczeniu. Prawie wszystkie bladym świtem - w pełnym makijażu, włosach wyciągniętych na szczotce i wyprasowanych pod linijkę ubraniach. Musiały wstać o trzeciej - pomyślałam z lekką zazdrością, podziwem i niepokojem. Co takiego w nas kobietach siedzi, że musimy być ciągle perfekcyjne, jak spod igły?!?


Moje poranne przemyślenia podkręcone kilkoma łykami kawy, przerywa widok dwóch kobiet, około 40stki i 50tki, rewelacyjnie ubranych. W rzeczy dobrej jakości. Idealnie taliowane granatowe marynarki, proste spodnie cygaretki, prześliczne, wypastowane pantofle. Wokół nich nie wisi chmura mocnych perfum, lecz zapach subtelnej wody kolońskiej lub mydła z linii Eau d’Orange Verte Hermesa. Na twarzach, pomimo, że było widać wiek - nie było śladu makijażu. Włosy: czyste, wyczesane szczotką, ale nie utrefione jak na pokaz mody w Mediolanie czy Milanówku. I już z daleka było wiadomo, że te panie Polkami nie są…
Ich pewność siebie i przekonanie o własnej wartości zawierało się w całym wyglądzie zewnętrznym. Bo elegancja nie musi się wiązać z precyzyjnie wykonanym makijażem i fryzurą jak z salonu, o 3 czy 4 nad ranem. Ja się nie pomalowałam z lenistwa, ale patrzyłam na nie - z podziwem, bo ich brak makijażu związany był z piękną, zadbaną cerą, dobrze wyregulowanymi brwiami, ciemnymi oprawami oczu (i nie była to henna czy rzęsa z cyklu „Żaba Monika i jej kulfony A.D.2014”). Wyglądały świetnie. Nie jak ofiary mody, dzidzie piernik lat 50, które wciskają się na siłę w ubrania dla 20-latek, a malują jak 30-stki. Elegantki wyglądały na swój wiek, rozmawiały po francusku i podróżowały do Brukseli w interesach.


Patrząc na nie zrozumiałam, że po pierwsze Polki, podobnie jak mieszkanki całego bloku wschodniego, mają bardzo niskie poczucie własnej wartości, słabą świadomość tego, jak wyglądają i starają się w każdej sytuacji być perfekcyjne.

I przypomniał mi się jeden z poprzednich wyjazdów prasowych, podczas którego poznałam Natalię i Maszę (pierwsza z Ukrainy, druga z Rosji). Wypatrzyły mnie z daleka, podeszły i zaczęły rozmowę po rosyjsku. Ponieważ byłam jednym z pierwszych roczników, które już nie musiały się uczyć rosyjskiego w szkole, zareagowałam na ich słowa po angielsku, wprawiając je w osłupienie. „Myślałyśmy, że ty jesteś nasza. Od razu widać po wyglądzie, że pochodzisz ze wschodu” - powiedziała płynną angielszczyzną rodem z BBC Natalia.

Pomimo, że nie mówiłam po rosyjsku, szybko się zakumplowałyśmy i umówiły na popołudniowo - wieczorny spacer po Madrycie. Było 37 stopni, więc białka się ścinały, stopy puchły, a każdy materiał parzył skórę. Dlatego założyłam dość minimalistyczną lnianą sukienkę oversize z wielkimi kieszeniami i ukochane złote, miękkie sandały z Zary. Na twarzy wylądowała odrobina pudru i tusz do rzęs. Reszta mogłaby w tamtej temperaturze, jedynie „z siłą wodospadu” - spłynąć. I znów wprawiłam moje wschodnie koleżanki w zakłopotanie. Nie dość, że nie mówię po rosyjsku, to jeszcze się niewłaściwie ubrałam (pewnie według nich, jak kloszardzica). Czekały na mnie w recepcji hotelu wystrojone, jak na randkę w obcisłych bandażowych sukniach Herve Leger i szpilkach Louboutin (ponad 10-centymetrowych).

„A ty Masza, czemu nie założyłaś szpilek? Idziesz się jeszcze przebrać, tak? Chyba nie wyjdziesz z nami w takim stroju na miasto?”. Musiałam je zmartwić, bo nawet w walizce nie miałam choćby jednej pary szpilek. A bardziej krępującej ruchy kreacji - również. Lubię ładne rzeczy, ale cenię sobie wygodę.
Po przejściu kilku metrów już nie w klimatyzowanym hotelu po płaskiej posadzce, tylko w oddającym ciepło rozgrzanym do granic mieście, zobaczyłam zmęczenie moich towarzyszek. Ale nie dawały za wygraną. „Zobacz jak ten się na nas patrzy. Hiszpanie są tacy słodcy! Moja mama mi powtarza, żeby zawsze wyglądać świetnie, bo nigdy nie wiadomo, gdzie spotkam męża” - powiedziała Masza. I w tym zdaniu zawierała się kwintesencja. Dziewczyny w swoich bandażach i pęcherzach na stopach, trzymały fason, kroczyły dzielnie po gorących chodnikach. Wreszcie po 30 minutach spaceru, błagały mnie czy możemy gdzieś usiąść. Ich makijaże płynęły, twarze świeciły się, a pod obcisłymi sukniami ciała płonęły z gorąca, nie wspominając o stanie zmęczonych jak koń po westernie stopach...

Zapytane, dlaczego się tak wystroiły i po co się tak męczą, wyjaśniły, że kobieta musi być zawsze elegancka. Nawet kiedy idzie wyrzucić śmieci, do pracy czy na spacer z psem. Żadna szanująca się Ukrainka czy Rosjanka nie pozwoliłaby sobie wyjść na miasto w takim stroju jak ja wówczas i w dodatku niepomalowana (tusz i puder zostały niezauważone - zbyt mała warstwa). Po kilku łykach wina, przyznały, że to bywa męczące, ale jest silniejsze od nich. Czy reprezentowały większość i czy wszystkie dziewczyny z Europy wschodniej mają podobne do nich przemyślenia - nie wiem.

Nie mniej, sama znam kilka Polek równie zniewolonych własnym wyglądem, co Natalia i Masza. Ale czy zmalowanie i precyzyjne wyczesanie włosów i niewygodne szpilki rzeczywiście dodają nam elegancji? Tona lakieru na głowie niezależnie od godziny - zawsze - postarza i „potania” wygląd. Podobnie jest w przypadku makijażu.

Czasami mniej znaczy lepiej. I czasami mniej precyzyjne uczesanie do pełnego makijażu, albo właśnie delikatny makijaż do super ułożonych, wyciągniętych na szczotce włosów, oznaczają stylowy wygląd. Czerwone usta w połączeniu z trampkami wyglądają ciekawiej niż ze szpilkami. Luz jest sexy, a dopracowany co do joty wygląd - wręcz przeciwnie. Kiedy jesteśmy kompletnie wystylizowane, często dodajemy sobie niepotrzebnych kilku lat. Czy warto? To oczywiście rzecz gustu.

Są kobiety dla których wyjście z domu bez podkładu i wytuszowanych rzęs oznacza klęskę, a są takie, dla których bieganie z koszem na śmieci i fryzurą jak z okładki Vogue’a jest megaobciachem. Najlepiej zachować umiar i znaleźć odpowiedni dla siebie złoty środek. I nie dać się podporządkować modom lub czyimś wyimaginowanym wizjom jak wyglądać powinnyśmy.

Chcesz więcej stylu? Polub nas na Facebooku!

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Daleko mi do ideału, ale lubię pomagać ludziom". Rinke Rooyens o nowym programie i ojcostwie
0 0Julia Wieniawa pokazała się bez makijażu. Fani nie dowierzają: "Kogo chcesz okłamać?"
0 0Komendant policji stracił stanowisko. Powód? Rozsyłał memy wyśmiewające PiS
0 0"Cierpią w samotności". Codziennie 12 polskich mężczyzn popełnia samobójstwo
KRUK 0 0Walka z długiem. Tak postępuj, gdy do twoich drzwi puka firma windykacyjna
0 0Proste rozwiązanie problemów z elektroniką. Działa również w przypadku tego urządzenia
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie obchodzą cię zmiany klimatu za 50 lat? Wiemy, jak będzie wyglądała pogoda w Polsce za dekadę
DADHERO.PL 0 0Mieliśmy polskiego Raya Charlesa. Genialny Dawid Ogrodnik w filmie "Ikar. Legenda Mietka Kosza"
0 0Joanna Przetakiewicz w nagiej sesji. "Zapisuję sobie pani zdjęcia w telefonie"

DADHERO.PL

0 0Nie masz pojęcia, jak wychować swoją córkę? Tato, oto 10 złotych rad specjalnie dla Ciebie
0 0Dobry zegarek nie musi być "Swiss Made". Fajne czasomierze powstają i w innych krajach Europy