
Do wypadku doszło ok. godziny 21 w poniedziałek. W rejonie zagrożenia przebywało 37 pracowników kopalni. 36 z nich jest już na powierzchni. Większość jest poparzona, 18 z nich z ciężkimi obrażeniami trafiło do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Nadal poszukiwany jest ostatni z pozostałych na dole górników.
REKLAMA
W kopalni należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego doszło prawdopodobnie do wybuchu metanu. Zdarzenie miało miejsce na głębokości 665 metrów. Wówczas znajdowało się tam 37 górników. Część z nich samodzielnie wydostała się na powierzchnię. Do godziny 1.30 w nocy resztę górników z miejsca zagrożenia wydostali ratownicy. Nadal trwają poszukiwania ostatniego z nich.
Łącznie w akcji ratowniczej bierze udział 30 ratowników z kopalnianej stacji ratownictwa oraz Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego. – My z grubsza wiemy, gdzie ten pracownik się znajduje, wiemy to z rozmów z górnikami, którzy wyszli z tego rejonu lub zostali z niego wyniesieni – powiedział szef sztabu akcji ratowniczej i główny inżynier energomechaniczny kopalni Grzegorz Standziak.
źródło: "Polskie Radio"
