
"Dałem się wyd***ć Onetowi" - tak Rafał Ziemkiewicz opisuje kulisy niezbyt udanego interesu, który chciał ubić przechodząc ze swoimi felietonami z portalu Interia do Onetu. Wyrzucony z tego ostatniego medium publicysta przekonuje, że to nie efekt jego komentarza na temat wykorzystywania pijanych kobiet. Ziemkiewicz narzeka też, że Onet "uraczył go kwiecistym wykładem z którego wynikało, w skrócie, że gwałt jest rzeczą złą".
Rafała Ziemkiewicza bulwersuje także fakt, iż przedstawiciele portalu Onet negocjowali z nim warunki umowy w okresie, gdy najsilniej krytykowano go za stwierdzenie na Twitterze, że "kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej, niech pierwszy rzuci kamień". "To jakoś nie przeszkadzało w podejmowaniu wobec mnie zobowiązań" - podkreśla prawicowy publicysta.
Rafał Ziemkiewicz, na DoRzeczy.pl
Dalej Rafał Ziemkiewicz stwierdza, że "nie wierzy pani Lech jak przysłowiowemu psu". Przedstawicielkę Onetu nazywa też "egzaltowaną siksą", która nie potrafiła wynegocjować z nim "cywilizowanej formy wycofania się ze współpracy". Publicysta oskarża Onet o to, iż nawiązanie współpracy z nim i następnie nagłe jej zarwanie miało zupełnie inne motywy. Jakie? Tego nie ujawnia. "Nikt mnie jeszcze tak nie wyrolował" - podsumowuje.
Przypomnijmy, że we wtorek specjalne oświadczenie w tej sprawie wydała Grupa Onet. "W dniu 7 października 2014 r. Grupa Onet.pl rozwiązała współpracę redakcyjną z Rafałem Ziemkiewiczem. Powodem decyzji była zapowiedź dziennikarza, że w najbliższym czasie opublikuje on “skandalizujący tekst o seksie i gwałtach”, co w kontekście niedawnych wypowiedzi Pana Ziemkiewicza kazało nam ponownie dogłębnie przeanalizować kwestię współpracy" - poinformowano.
Źródło: Ziemkiewicz.DoRzeczy.pl
