Jesień to dobry czas na regenerację skóry - piling

Piling u dermatologa to przygoda, która nie kończy się na jednym zabiegu, a na efekt końcowy musisz poczekać kilka tygodni
Piling u dermatologa to przygoda, która nie kończy się na jednym zabiegu, a na efekt końcowy musisz poczekać kilka tygodni Fot. Shutterstock.com
Usuwa przebarwienia, leczy trądzik, spłyca zmarszczki, poprawia jakość skóry, w tym nawilżenie. A to tylko niektóre z zalet pilingów kosmetycznych lub dermatologicznych, z półki tych powierzchniowych lub średnio-głębokich. Zabieg dawniej gabinetowy, dziś możliwy jest do wykonania także w domu.


Tej konferencji nie zapomnę nigdy - było naprawdę zabawnie! Powód: wszystkie moje koleżanki i ja dostałyśmy w prezencie najgorsze, najbardziej niekorzystne portrety z możliwych. Niekorzystne bo wykonane aparaturą UV, która obnaża wszelkie niedoskonałości skóry. Nie da się nawet pod warstwą makijażu ukryć przebarwień, blizn potrądzikowych, rozszerzonych porów, naczynek, zaskórników, zmarszczek. Nikt nie jest doskonały, ale z uwagi na dobro estetyczne tego tekstu, nie załączę mojego koszmarnego portretu…


Na szczęście to zdjęcie trafiło w ręce osoby, która na co dzień zajmuje się chorobami skóry i naprawdę widziała już literalnie WSZYSTKO, w związku z czym nie była nim zszokowana. Doktor Maria Noszczyk, specjalista dermatolog z gabinetu Melitus, spojrzała na nie fachowym okiem i odpowiedziała na nurtujące mnie pytania.


Na czym polega działanie pilingu?
Piling postrzegany jako środek do złuszczania naskórka, nie działa na zasadzie zdarcia zrogowaciałych warstw skóry i niech się dzieje wola nieba… To preparaty kosmetyczne lub medyczne, stworzone z myślą o konkretnych problemach skórnych. Owszem, ich działanie zaczyna się od złuszczania naskórka po to, aby pozbyć się tego martwego, który stanowi barierę dla składników aktywnych i pielęgnacyjnych. „Naga” pozbawiona wierzchniej warstwy skóra łatwiej i lepiej je wówczas wchłania. Dowód: osoby z suchą skórą, które skarżą się, że żaden krem czy serum na nie nie działa, po pilingu podkreślają poprawę nawilżenia.


Powód: piling stymuluje odbudowę i regenerację naskórka. I z zabiegu na zabieg staje się on coraz grubszy, a co się z tym wiąże - bardziej odporny. - Dlatgeo niektóre pilingi poleca się nawet osobom cierpiącym z powodu AZS (atopowego zapalenia skóry) - mówi dr Maria Noszczyk. W zależności od mocy pilingu, możemy osiągnąć różne efekty. Oczywiście pozornie te najlepsze uzyskamy robiąc zabieg w gabinecie dermatologicznym. Pozornie, bo okazuje się, że w przypadku przebarwień - bardziej skuteczne niż pojedynczy, silny piling, dzięki któremu przez tydzień wyglądamy jak jaszczurzyca zrzucająca kilka warstw skóry na raz - są pilingi słabsze, za to wykonywane z większą częstotliwością. Mniejsze stężenia kwasów, na których są oparte umożliwiają używanie ich nawet w warunkach domowych.
Jak wygląda skóra tuż po pilingu?
Jeśli mówimy o tych powierzchniowych lub średnio-głębokich, pierwszego dnia skóra jest lekko zaczerwieniona i bardzo napięta. Część kobiet wygląda wówczas naprawdę dobrze, czego akurat nie mogę powiedzieć o sobie. Moja skóra jest mocno reaktywna i każde potraktowanie jej kwasem powoduje mocny odczyn widoczny jako czerwień buraczana (i to nie wygląda atrakcyjnie, mówiąc delikatnie).

Kolejne dni w zależności od tego, jaki piling zrobiłyśmy, jaka była moc użytego w nim kwasu i jaki składnik aktywny był do niego dodany, a także jakie mamy z pilingami doświadczenie (czy już je kiedyś wykonywałyśmy, czy skóra dobrze na nie reaguje, itp.) prezentują się bardzo różnie. Część moich koleżanek (pozdrowienia dla wszystkich fanek pilingów, które dzielnie chodziły po ich wykonaniu do pracy!) ma dość gładką, choć zdecydowanie napiętą skórę, z miejscowymi płatkami tej, która już zaczęła się złuszczać.

Ja natomiast w pierwszej kolejności gubię skórę na brodzie i wokół ust (ekspresyjna mimika - pewnie za dużo mówię), następnie na nosie (wygląda to dość groteskowo), a na końcu na czole i policzkach. Przygoda z pilingiem z retinolem i witaminą C o działaniu przeciwtrądzikowym i odmładzającym skończyła się u mnie jednak gorzej. Reakcją alergiczną na szyi (czerwona wysypka i obrzęk). - To bardzo częste w przypadku skóry atopowej. Na szyi nie występuje tak dużo gruczołów łojowych, jak na twarzy, więc skóra w tej okolicy jest bardziej narażona na podrażnienia - wyjaśnia dr Maria Noszczyk. Piątego lub szóstego dnia - w przypadku mojej skóry i wielu innych - nadal wygląda to dość kiepsko (nie polecam w takim terminie po pilingu umawiać się na randkę).

Tydzień po pilingu zaczyna się już wyglądać całkiem normalnie. Można nałożyć makijaż bez obawy, że odpadnie, jak kiepsko przyklejona tapeta. A po dwóch tygodniach efekt jest totalny. Cera kobiety zakochanej (lub faceta, bo znam kilku męskich fanów takich zabiegów). Skóra promienieje, pory są niewidoczne, nawilżenie przypomina to u tłuściutkiego niemowlaka. Makijaż dłużej się trzyma bez poprawek, a świecenie i nadmierny łojotok niemal nas nie dotyczą. Idylla trwa przez kilka tygodni, a później (po 4-5 tygodniach) zabieg należy powtórzyć. Bo najlepiej pilingi działają wykonane w serii (znowu: w zależności od pilingu, od 3 do 5 zabiegów).

Czego należy przestrzegać?
Zaleceń lekarza lub kosmetyczki, u której zabieg się wykonało. Zwykle ograniczamy produkty do oczyszczania skóry i pielęgnacji, do tych najłagodniejszych, które nie podrażniają wrażliwej „nagiej” skóry. Ja najbardziej cenię Tolerance Extreme Avene - mleczko i krem, które moją cerę zawsze ratowały i ratują z opresji i są praktycznie pozbawione zbędnych skórze substancji zapachowych i konserwantów. Świetny jest też Toleriane La Roche Posay czy Sensibio Tolerance Plus Bioderma, a także Cetaphil MD (często nakładany na twarz tuż po wykonanym zabiegu u lekarza).

Oprócz kosmetyków do pielęgnacji, stawiamy również na ochronę skóry przed promieniami UV. Owszem jesień i zima to najlepszy moment, żeby uchronić się przed przebarwieniami, ale nie możemy uznać, że słońce nas wówczas nie dotyczy. Dlatego każdego dnia po pilingu nakładamy na twarz i szyję filtr SPF 50 (na szczęście coraz więcej firm ma w swojej ofercie takie, które nie zostawiają obrzydliwej białej warstwy na twarzy, która wymalowuje na niej kolor niemal jak z teatru Kabuki). Chronimy się i nie opalamy - to banał, ale niestety do niektórych nie dociera. Skóra po pilingu jest bardzo wrażliwa na działanie czynników zewnętrznych. Mniej słońca, znaczy więc lepiej.
Co możemy zrobić w domu?
Do tej pory mogłyśmy używać głównie pilingów mechanicznych (ziarnistych), szczoteczek do twarzy lub pilingów enzymatycznych. Dziś oferta preparatów do domowego pilingu jest niezwykle bogata. Czy można sobie zrobić nimi niechcący krzywdę? - Nie. Stężenie kwasów zawartych w preparatach do domowego złuszczania naskórka jest zbyt niskie, żeby tak się stało. Zresztą, brakowało mi na rynku, tak naszym jak i zagranicznym produktów, które możnaby potraktować jako przygotowanie do głębszego pilingu u dermatologa lub jako kontynuację leczenia. Taką, która podtrzymuje efekt rozjaśnienia przebarwień, rozświetlenia skóry czy poprawy kondycji cery trądzikowej - mówi specjalista dermatolog.

Dlatego dr Maria Noszczyk wraz z polską firmą Iwostin stworzyła linię pilingów Perfectin, do domowego użytku. Oglądając moje foto ze wszystkimi wadami skóry, powiedziała. - Przebarwień jest niewiele, ale widać łojotok oraz trądzik zaskórnikowy. Zaczniemy więc kurację od pilingu na noc z kwasem glikolowym - co drugi dzień, a po dwóch tygodniach wprowadzimy taki z kwasem migdałowym. Oba powinny się sprawdzić w przypadku pani skóry. Jeżeli nastąpi jakaś reakcja alergiczna, należy na kilka dni preparaty odstawić. Ale celem takiej kuracji jest stopniowe przyzwyczajenie skóry do kwasów - powiedziała dr Maria Noszczyk.

Kurację zaczęłam kilka dni temu, więc duże zmiany będą widoczne dopiero po kilku tygodniach. Już mogę powiedzieć, że skóra jest znacznie bardziej rozświetlona i dużo dłużej się nie błyszczy. Na pewno domowa kuracja złuszczająca i regenerująca jest dobrym pomysłem dla zabieganych i alternatywą, jeśli nie stać nas na całą serię u dermatologa. A pilingi w miarę możliwości warto robić przynajmniej raz do roku. Kurację należy zacząć właśnie teraz, albo za miesiąc i korzystać z mniejszego promieniowania słońca. A także z genialnych zdolności naszej skóry do regeneracji.


Chcesz więcej stylu? Polub nas na Facebooku!