
Na ostatnim posiedzeniu sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych funkcjonariusze ABW pokazali posłom siedem maili. Składały się na korespondencję między Falentą a ABW i dotyczyły handlu węglem. ABW zapewnia, że na tym się skończyło. Marek Falenta twierdzi, że w trakcie licznych kontaktów informował ABW także o podsłuchach założonych w warszawskich restauracjach. Prokuratura próbuje ustalić, czy tak faktycznie było.
REKLAMA
Korespondencja mailowa to kolejne po bilingach dowody na kontakty Marka Falenty ze służbami specjalnymi. Poznaliśmy jej treść. W przekazanych posłom siedmiu mailach Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pyta Falentę o jego biznes węglowy. Jak sprowadza do Polski węgiel, jak wygląda konkurencja na tym rynku.
Falenta w odpowiedziach opisuje jak zbudowany jest biznes i ujawnia – jego zdaniem – patologie występujące w handlu węglem. W mailach nie ma jednak żadnej wzmianki o nielegalnych podsłuchach.
Korespondencja została pokazana posłom ze speckomisji, aby udowodnić, że Falenta mówi nieprawdę. Informatorzy naTemat twierdzą, że istnieje dokument potwierdzający wersję biznesmena. Funkcjonariusz ABW, który kontaktował się z Falentą miał przyznać w służbowej notatce, że Falenta informował go o nagrywaniu rozmów w warszawskich restauracjach. Dokument do tej pory nie został ujawniony. Wiele osób zbliżonych do sprawy stawia pod znakiem zapytania fakt jego istnienia.
Sam szef ABW Dariusz Łuczak stając przed posłami zaprzeczył rewelacjom Falenty. Jeden z członków komisji Stanisław Wziątek relacjonował po posiedzeniu komisji: – Osobiście o to pytałem. ABW miała wcześniej kontakt z panem Falentą, ale kontakty te dotyczyły innych spraw prowadzonych przez Agencję. Są z tych spotkań zarówno notatki służbowe, jak i maile dotyczące tematów – mówił Wziątek.
Marek Falenta swoją wersję wydarzeń opisał w tygodniku „Do Rzeczy”. – Istotnie, już w ubiegłym roku przekazałem funkcjonariuszom ABW, a potem CBA z delegatur we Wrocławiu informacje, że w warszawskich restauracjach nagrywane są najważniejsze osoby w państwie – mówił dziennikarzom Falenta. Dodawał, że jego informacje miały zostać zlekceważone przez służby, a nawet nakazano ich funkcjonariuszom „wygaszenie” zainteresowania tą sprawą.
Jednak od początku października w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie toczy się śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy służb. Zawiadomienie złożyła osoba prywatna, która opisała doniesienia mediów i wywiad udzielony przez Marka Falentę.
– Zwróciliśmy się do ABW i CBA z pytaniami, po otrzymaniu odpowiedzi podjęliśmy decyzję o wszczęciu śledztwa – mówi rzecznik Prokuratury Przemysław Nowak.
W czwartek przed speckomisją ma stawić się szef CBA Paweł Wojtunik. Konsekwentnie zaprzeczy informacjom Marka Falenty.
Falenta to 39-letni multimilioner, który dorobił się na egzekwowaniu długów szpitali. Dziś jest współwłaścicielem firmy SkładyWęgla czy giełdowej spółki Hawe. Pod koniec czerwca usłyszał zarzuty współudziału w procederze nielegalnych podsłuchów polityków.