
Kiedy latem wybuchła afera taśmowa w PO Sławomir Nowak mówił, że podjął decyzję o rezygnacji z mandatu posła i wkrótce ten zamiar zrealizuje. Minęło kilka miesięcy, liście na drzewach zżółkły, a Nowak nadal przechadza się po Sejmie jako poseł. – Nie czuję już takiego ciśnienia ze strony wyborców – wyznał z rozbrajającą szczerością były minister.
REKLAMA
Politycy często co innego mówią, a co innego robią. Tak też jest w przypadku Sławomira Nowaka, który w wywiadzie udzielonym Tomaszowi Lisowi zapowiedział złożenie mandatu posła i odejście z polityki. Nowak ma jednak tego pecha, że jego obietnica jest łatwa do zweryfikowania.
Dlatego dziennikarze przy każdej nadarzającej się okazji pytają Nowaka o czerwcową obietnicę. – Czasami podejmuje się decyzje pod wpływem emocji, pod wpływem zdarzeń, które się dzieją – mówił Nowak złapany przez Arletę Zalewską z TVN24 w kuluarach Sejmu. – Ja muszę jeszcze kilka rzeczy przemyśleć, jeszcze kilka rzeczy się musi wydarzyć, parę tematów trzeba zamknąć i wtedy będzie się można rozliczać z wyborcami. Ja dzisiaj nie czuję już takiego ciśnienia i takiej presji ze strony wyborców – tłumaczył się Nowak.
Znacznie bardziej wyrozumiała niż Donald Tusk jest wobec byłego ministra Ewa Kopacz. Stwierdziła, że to musi być decyzja Nowaka i nikt nie będzie go zmuszał do złożenia mandatu. Inaczej jednak chyba sądzą dziennikarze, którzy na Twitterze uznali, że tylko presja mediów i ciągłe pytania o deklarację mogą skłonić Nowaka do dotrzymania słowa.
