
Politycy jak mało kto potrafią wytłumaczyć dlaczego złamali dane wcześniej słowo. Michała Kamińskiego nikt nie pyta o to, dlaczego przeszedł z centrum dowodzenia PiS do obozu wroga, Platformy Obywatelskiej. Nikogo to nie dziwi. Bo Kamiński często zmienia swoich patronów, bez mrugnięcia okiem podpowiada jak zaatakować tego, komu jeszcze niedawno doradzał. Obecnie zaś wyrósł na najbliższego doradcę Ewy Kopacz ds. wizerunku.
Strategia zaproponowana przez Kamińskiego brzmiała następująco: celem Platformy Obywatelskiej powinno być odzyskanie wyborców, którzy w ciągu siedmiu lat zrazili się do jej rządów i od niej odeszli. Aby tego dokonać, Ewa Kopacz musi udowodnić, że jej kadencja nie będzie żadną kontynuacją. Niech pokaże, że jest politykiem samodzielnym i niezależnym od Tuska. Niech jak najszybciej się od niego odetnie, a nawet delikatnie go skrytykuje. Jeśli nowy lider ma być wiarygodny, to musi stanąć na gruzach tego, co pozostawił po sobie poprzednik.
