
Ukraina znowu będzie miała nowego ministra obrony. Urzędujący zaledwie od lipca Wałeryj Hełetej w weekend został skłoniony do złożenia dymisji, którą już przyjął prezydent Petro Poroszenko. Utrata stanowiska przez Hełeteja jest prawdopodobnie karą za nieudane próby całkowitego odbicia Donbasu z rąk Rosjan i decyzje taktyczne, które kosztowały życie wielu żołnierzy.
REKLAMA
Oficjalnie władze w Kijowie o dymisji gen. Wałeryja Hełeteja informują z pominięciem powodów, które stały za dość niespodziewanym rozstrzygnięciem w ukraińskim ministerstwie obrony. Spekuluje się jednak, iż prezydent Poroszenko po prostu odczekał nieco z decyzją o zmianie ministra, by nie podgrzewać i tak napiętej już atmosfery po niekorzystnym dla Ukrainy rozstrzygnięciu w Donbasie. I przemilczeć fakt, iż złe decyzje gen. Hełeteja podczas walk o Iłowajśk niepotrzebnie pochłonęły życie ukraińskich żołnierzy.
Na Ukrainie mówi się jednak przede wszystkim o tym, że tygodnie silnych starć sił ukraińskich z oddziałami kierowanymi przez Rosję nie doprowadziły do pełnego odbicia wschodnich regionów z rąk nieprzyjaciół. A za cenę relatywnego pokoju Kijów został tymczasem zmuszony do zaakceptowania rozwiązania, które może pozwolić Rosji na permanentne destabilizowanie państwa ukraińskiego pod przykrywką kolejnych separatystycznych zrywów.
"Decyzja o zmianie szefa obrony i innych zmianach kadrowych w resorcie obrony i Państwowej Służbie Granicznej i utworzenia Komitetu ds. Wywiadu poważnie wzmocni struktury siłowe i zdolności obronne Ukrainy" - przekonuje jednak oficjalny komunikat prezydenckiej administracji w Kijowie. Być może następca gen. Hełeteja zabawi na stanowisku nieco dłużej niż jego poprzednicy. Wcześniej zaledwie kilka miesięcy resortem obrony Ukrainy kierował również Mychajło Kowal.
Źródło: KyivPost.com
